14859744_10153857445661681_748092970226794080_o

Targi książki w Krakowie 2016. Ruszać się, nie ruszać się?

Byłam, widziałam, schodziłam wzdłuż i wszerz, wróciłam i napisałam: Bo Targi Książki w Krakowie, coroczna impreza dla tych, którzy wpadają w delikatną histerię, gdy nie mają ze sobą książki, jaka była, każdy zainteresowany widział i pamięta. Przez baardzo wiele lat odbywała się w halach na Centralnej i choć hale te są wcale sensownych rozmiarów, to jednak z moich wspominek wynika, że tylko jak byłam mała i chodziłam tam z rodzicami, nikt mi nie wbijał łokci w brzuch.  Albo może byłam za mała, że mnie dosięgnąć.  Z roku na rok ciaśniej, ciaśniej i ciaśniej, a czytających więcej – i to super, to świetnie, tylko że przestrzeń nadal ta sama. Nie chcę powiedzieć, że organizatorzy dawali ciała, no bo nie, bo też…

Czytaj dalej…

14885930_10210848085348169_1967579482_n

Czy słyszeliście już o Kiwiberry?

OTO KIWIBERRY. NAJMNIEJSZE KIWIĄTKO EVA.  Oczywiście, wcześniej wiadomość: mamy do spróbowania owoców MiniKiwi. Owoce niesłychanie zdrowe, słodsze niż standardowe kiwi; zjada się je w całości (mają cienką skórkę, której nie trzeba obierać, a która zawiera najwięcej prozdrowotnych związków). Jesteśmy producentami tych owoców, możemy je Państwu dostarczyć do spróbowania. Więc czytam jeszcze raz. Bez skórki, w całości. Ale kiwi?! Przepraszam, ale jak mam zjeść kiwi, nawet w wersji berry, skoro kiwi jest włochate. Wiecie, mogę łyknąć jak pigułę, ale chyba nie o to chodzi. Dostałam paczkę, otwarłam, sytuacja się wyjaśniła: bo te owoce nie mają włosków. Są gołe. Mają skórkę, owszem, cieniutką jak pergamin.    ALE JAK SMAKUJĄ? Jak eksplozja. Spróbowałam kilku odmian: Bingo, Jumbo, Scarlet September, Weiki i Domino. Bingo są zielono-czerwone,…

Czytaj dalej…

13528909_1136609306397632_4375458566862757488_n

Gdzie na kino plenerowe w Krakowie? 2016

Uwielbiam.kina.plenerowe. Może to jakieś skręcenie z zaprzeszlych czasów, kiedy pierwszym skojarzeniem z kinem pod chmurą było: kino samochodowe! A zaraz po nim maraton kolejnych: amerykańskie filmy (czemu amerykańskie tego nie wiem), można siedzieć i jeść, można siedzieć na k o c u, można leżeć, można wyjść bez zwracania na siebie uwagi jak się film nie podoba, no ogólnie: można wszystko. Można być małym bogiem przez sto dziesięć minut i zazwyczaj nie ma reklam. I jest ciepło. I tną komary. Kina plenerowe są super. Jak się w nich połapać? W tym roku sobie uporzadkowałam – mówię: będę miała w jednym miejscu, na fejsbuniu w jednym folderze, wszystko sobie poznaznaczam, na wszystko się zapiszę i będą mi wyskakiwały powiadomienia, o tak. No…

Czytaj dalej…

IMG_9588

Nowa NK dla dzieci

Najprościej: wyszły dwie nowe książki z „Biblioteki Wydawnictwa NK”. Daruję sobie część z zachwytem nad designem i wykonaniem książek, bo to już się zaczyna robić nudne. I wiecie co, i paradoksalnie to dobrze, że nudne. Że mówienie o dobrym layoucie książek robi się nieciekawe, bo porządne przygotowanie, oprawa graficzna i zawartość merytoryczna stały się standardem wydawniczym. Niezwykle to cudowne. Więc prosto do sedna. Dwie nowe. Ksiądz Twardowski dzieciom to wiersze, które wcale nie są dla dzieci. [Że sooooo?] No właśnie. Tak zachęca Joanna Papuzińska w przedmowie do książki. Zanim dysonans poznawczy rozhula się na dobre i każe porzucić wam dalsze czytanie recenzji, a książkę ciepnąć w kąt, tłumaczę: Twardowski pisał wiersze dla dzieci. Tak. To one są adresatami jego poezji….

Czytaj dalej…

hilton

Gdzie zjeść w Krakowie – Hilton Garden Inn Kraków Airport

Wychodzisz z lotniska. Po 3-godzinnym locie, powiedzmy. Wytyrany zmianami ciśnienia, klimą na pokładzie samolotu, papierowym jedzeniem. Pierwsza myśl: jeść. Druga myśl: spać. Trzecia: blisko, szybko, już. Bo: nie masz ochoty tułać się z walizką do centrum Krakowa, nie chce ci się czekać na autobus. Podrzędny motel też jednak nie jest szczytem twoich marzeń. A co powiesz na hotel, którego tak brakowało w pobliżu Balic, w dodatku elegancko, lux torpeda, z dobrym jedzeniem i przystępnymi cenami? Co powiesz na Hilton Garden Inn Kraków Airport? No zaraaz, zaraz. Przystępne ceny, Hilton i szybki lunch? Odruchowo: nie nie, gdzieś jest haczyk. Prawdziwie: nie, nie ma haczyka. Sprawdziłam. Dostałam zaproszenie na kolację z menu degustacyjnym. Wiadomo, jak przy takich okazjach wszystko jest wymuskane, najlepsze…

Czytaj dalej…

kobiece

A jednak je czytam

Tak, to jest TA półka. To o nią najczęściej padają pytania. O książki dla kobiet. A ja przecież chick-litu nie czytam. Przynajmniej nie tego, jakiego pełno na stosach z nowościami w przeciętnej polskiej księgarni. Na szczęście tak jak są jeszcze małe księgarnie z mądrym wyborem książek, tak i są kobiety, które piszą sensowne książki dla innych kobiet. No czyli niby chick-lit? Tylko w klasycznym rozumieniu to są łatwe, lekkie i przyjemne czytadła do przełknięcia na jedno posiedzenie na plaży, a mnie – mówiąc najprościej – to nie jara. Nie czytam z wypiekami na twarzy książek o miłości nad rozlewiskiem (którymkolwiek), o straconych szansach (chyba że wyszły spod pióra Eugenidesa), miotaniu się głównej bohaterki między pracą a mężczyzną, który by chciał…

Czytaj dalej…

IMG_20150525_170452

Zamienić jogurt w lody. I dobrać do tego książki.

Kojarzycie boom na mrożone jogurty? Przeleciał jak błyskawica przez polszę kilka lat temu i po jednym sezonie właściwie umarł. W większych miastach zostały pojedyncze lokale, które próbowały dokonywać cudów i reanimować upadający trend, ale ostatnie podrygi okazały się jednak ostatnimi podrygami i aktualnie: szału nie ma. Tylko czemu? Pomysł był dobry. Skoro można robić lody z mascarpone, twarogu, a nawet wody (ok, z wody to sorbety, ale zmrozić się da), to dlaczego nie wymienić tłustej śmietany na chudszy jogurt? Tylko trzeba umieć się do tego zabrać. W przypadku „jednosezonowych lodów” chodziło o smak. Gdy pod Wawelem pojawiło się to cudo, obleciałam wszystkie możliwe punkty, które karmiły nowością i… ała. Coś nie grało. Tradycyjne lody (ale takie naprawdę, pyszne!) są kremowe,…

Czytaj dalej…