kobiece

A jednak je czytam

Tak, to jest TA półka. To o nią najczęściej padają pytania. O książki dla kobiet. A ja przecież chick-litu nie czytam. Przynajmniej nie tego, jakiego pełno na stosach z nowościami w przeciętnej polskiej księgarni. Na szczęście tak jak są jeszcze małe księgarnie z mądrym wyborem książek, tak i są kobiety, które piszą sensowne książki dla innych kobiet. No czyli niby chick-lit? Tylko w klasycznym rozumieniu to są łatwe, lekkie i przyjemne czytadła do przełknięcia na jedno posiedzenie na plaży, a mnie – mówiąc najprościej – to nie jara. Nie czytam z wypiekami na twarzy książek o miłości nad rozlewiskiem (którymkolwiek), o straconych szansach (chyba że wyszły spod pióra Eugenidesa), miotaniu się głównej bohaterki między pracą a mężczyzną, który by chciał…

Czytaj dalej…

IMG_20150525_170452

Zamienić jogurt w lody. I dobrać do tego książki.

Kojarzycie boom na mrożone jogurty? Przeleciał jak błyskawica przez polszę kilka lat temu i po jednym sezonie właściwie umarł. W większych miastach zostały pojedyncze lokale, które próbowały dokonywać cudów i reanimować upadający trend, ale ostatnie podrygi okazały się jednak ostatnimi podrygami i aktualnie: szału nie ma. Tylko czemu? Pomysł był dobry. Skoro można robić lody z mascarpone, twarogu, a nawet wody (ok, z wody to sorbety, ale zmrozić się da), to dlaczego nie wymienić tłustej śmietany na chudszy jogurt? Tylko trzeba umieć się do tego zabrać. W przypadku „jednosezonowych lodów” chodziło o smak. Gdy pod Wawelem pojawiło się to cudo, obleciałam wszystkie możliwe punkty, które karmiły nowością i… ała. Coś nie grało. Tradycyjne lody (ale takie naprawdę, pyszne!) są kremowe,…

Czytaj dalej…

IMG_20150629_135130

Charlie i fabryka bajek

Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego bajki często są proste – zbyt proste? podejrzanie proste? nieklejąco się proste? Ha! Fani teorii spiskowych, szykujcie się. Fani do bólu konkretnych wpisów na temat – to nie dziś. Dzisiaj jest jeszcze ciekawiej! Spróbujcie wyobrazić sobie, że macie opowiedzieć bajkę dorosłej osobie. Ale tak na poważnie. Nie dla jaj. Mężczyźni do kumpla przy piwie, dziewczyny do zasmarkanej przyjaciółki, która rozstała się z facetem. „Dawno temu, w pięknym pałacu żyła księżniczka, która skaleczyła się w palec wrzecionem…”. Stop stop. Chyba bardziej brzmiałoby to tak: „Hej, stary, a słyszałeś historię o tej lasce, która usnęła przy robocie na krosnach i zaryła głową w stół?”. Do czego dążę? Krótka powtórka z historii. Dawno, dawno temu, za siedmioma górami i…

Czytaj dalej…

P L Travers bio

Valerie Lawson – To ona napisała Mary Poppins. Życie P.L. Travers

Kobieta, która jako 20-paro-latka wymyśliła sobie imię i nazwisko, by móc zmienić się w pisarkę. W trakcie życie zgromadziła tyle pamiątek i dokumentów, jakby chciała krzyknąć: hej, nie zapomnijcie o mnie!, a jednocześnie otwarcie nie życzyła sobie, by powstała o niej jakakolwiek biografia. Szczerze nienawidziła Walta Disney’a dlatego, że… chciał zekranizować jej książkę. Podjęcie pozytywnej decyzji zajęło jej 14 lat. O tym, w jakich męczarniach powstawał film i co Disney musiał przejść, zanim udało mu się przekonać Travers opowiada Ratując pana Banksa z 2013 roku. Autorka Mary Poppins była jedną wielką chodzącą sprzecznością: nie chciała pisać książek dla dzieci, ale gdy pewnego razu wpadła na pomysł opowiadań o tajemniczej niani, która lata nad Londynem z parasolką i kuferkiem, fundując dzieciom…

Czytaj dalej…

Stasiukwodecka

Andrzej Stasiuk – życie to jednak strata jest

Stasiuk do łatwych rozmówców nie należy. Nie będzie owijał w bawełnę i nie powie miło, kiedy może powiedzieć wprost. Nie będzie też gadał za dużo, gdy może to samo przekazać prosto i szybko. Kiedy może wygarnąć samo sedno i balansując na granicy chamstwa, z gracją sobie poprzeklinać. Mam słabość do książek, w których mówi się wprost, dosadnie i gdzie nie pieprzy się z językiem – do bólu irytują mnie za to takie, w których uprawia się literackie pitu-pitu na pięciuset stronach, po których i tak zawsze zostaje niesmak. Bo strata czasu, strata papieru, strata półki. Bessęsu. Zapis rozmów Wodeckiej (tak, tej od Poloneza na polu minowym) ze Stasiukiem to cienka książka jest. I w dodatku poprzedzielana fotografiami z sielskiego zadupia,…

Czytaj dalej…

a ja nie chce byc ksiazniczka (2)

Grzegorz Kasdepke – A ja nie chcę być księżniczką

Kiedy byłam mała, nigdy nie chciałam być księżniczką. Chciałam być wróżką. Ba dum tsss, zawijamy więc różdżką, cofamy się w czasy przedszkola i… nie lubiłam kącika dla lalek. Uwielbiałam za to przebywać z chłopcami, głównie dlatego, że mieli resoraki i czasami pozwalali mi się wspólnie z nimi pobawić. W tych, którzy mieli tory wyścigowe do resoraków, byłam gotowa się zakochać (ale ale, żeby nie było za łatwo, musiał być w komplecie z kwiatkiem. Mogła być pojedyncza stokrotka. Od biedy nawet jakiś chwaścior z przedszkolnego ogórdka, ale gest musiał zostać poczyniony). A już posiadanie wielopiętrowych plastikowych wihajstrów z parkingiem pod chmurką na samej górze i zjeżdżalnią dla samochodów z boku gwarantowało miłość do grobowej deski. Wiecie, o czym mówię? Potem przyszły…

Czytaj dalej…

IMG_20150427_190733

Sylvie Simmons – Leonard Cohen. Jestem Twoim mężczyzną

Z biografiami jest tak: podobno żeby je polubić, trzeba do ich czytania dojrzeć. Podobno im grubsza, tym lepsza. I podobno też, im bardziej wydaje ci się, że o czyimś życiu wiesz już wszystko dzięki dwóm kliknięciom myszy w googlach, tym bardziej się ze swoją opinią przejedziesz. „Chodzą słuchy”, że niczego lepszego o Cohenie już nie znajdziecie. Grubszego chyba też nie. Na dwukilogramowe cudo wydane przez Marginesy (a piękne książki wydają, oj tak) zasadzałam się już od dawna – i jak to w takich sytuacjach, chodziłam dookoła, szukałam, aż przestałam i wtedy samo do mnie przyszło. Zamiast odwrócić wzrok i pogardliwie wzruszyć ramionami w geście „teraz to jestem ponad to”, przygarnęłam z najszerszym i najszczerszym uśmiechem w historii zdobywania książek ever….

Czytaj dalej…