ciasteczkakic

Wielkanocne ciasteczka-kicajki

Ciasteczka Wielkanocne nie całkiem dosłownie. Zajączki bez buziek, bo dobrze wychodza mi tylko oczy, wąsy i noski, a buziek nigdy nie potrafiłam narysować tak, żeby ciastka nie wyszły jak przygłupy. Ciasto jest najbardziej podstawowe z możliwych: mąka, cukier puder, masło, jajo, proszek do pieczenia albo soda i odrobina mleka, gdyby całość nie chciała się kleić. Wychodzi z tego ciasto idealne na wszelkie wykrawanki i dobrze trzymające kształt. Zatem voila, oto wielkanocne zające! Ciasteczka – kicajki Składniki: 300 g mąki 1 łyżeczka proszku do pieczenia 150 g cukru pudru 1 łyżka cukru waniliowego szczypta soli 175 g masła 1 jajko Przygotowanie: Mąkę wymieszać z cukrem waniliowym, cukrem pudrem, solą i proszkiem do pieczenia. Dodać zimne masło pokrojone na kawałki, wbić jajo….

Czytaj dalej…

mazurek róż (2)

Mazurek różany z płatkami róż

Mazurek różany to poezja. Nie mówię o konfiturze różanej czy kremie o smaku dżemu z dzikiej róży. Mówię o świezych płatkach róż, którymi udekorowałam wierzch. Po-e-zja. Wygląda zjawiskowo. Pachnie obłędnie. Jest z nim trochę zabawy, ale namawiam, bo warto. Ciasto, które pachnie kwiaciarnią. Bardziej wiosennie i bardziej wielkanocnie już się chyba nie da. Mazurek różany – oryginalny przepis wydziergany z jakiejś sklepowej gazety Kruche ciasto: 200 g mąki, 40 g cukru pudru, 100 g ziemnego masła, szczypta soli, 2-3 łyżki zimnej wody Wszystkie składniki oprócz wody zagnieć szybko na ciasto. Może przypominać kruszonkę albo zacierki. Dolewaj wtedy po łyżce zimnej wody, aż wszystko zacznie się kleić i dasz radę zrobić z ciasta jedną zwartą kulę. Nie musisz jej schładzać. Rozwałkuj…

Czytaj dalej…

bab (2)

Baba cud!

Cud, bo: szybka, lekka, aromatyczna, w dodatku po upieczeniu wilgotna i długo się trzyma. Oryginalny przepis wyszperałam w jakiejś mało specjalistycznej gazecie i taki też Wam podaję – z cynamonem i czekoladą. Ja potraktuję go jako przepis bazowy i mam zamiar eksperymentować ze składnikami: cynamon mam ochotę zamienić na wanilię albo skórkę z pomarańczy, a czekoladę na żurawinę albo figi. Nie dlatego, że babka w oryginale mi nie pasuje – wręcz przeciwnie, „leży mi” bardzo! I to własnie dlatego, że wiem, że wychodzi super, chętnie popiekę inne wersje smakowe. Baba cud na 1 małą lub średnią babkową formę Składniki: 250 g masła 1 szklanka cukru 4 jaja 2 szklanki mąki 2 łyżeczki sody 1/2 szklanki mleka 2 lyżeczki kakao 2…

Czytaj dalej…

jagielska

Grażyna Jagielska – Anioły jedzą trzy razy dziennie

Pierwsza książka Grażyny Jagielskie zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Wydawała się nieporozna, a okazała czytelniczą bombą. Jak jest z drugą? „Anioły…” to relacja z pobytu w szpitalu psychiatrycznym, gdzie autorka uczyła sobie radzić i oswajać zespół bojowego. Mimo że nigdy nie była na wojnie, nie widziała z bliska żadnego konfliktu bojowego, nie ratowała rannych ani nie opiekowała się umierającymi żołnierzami – trafiła pod właściwy adres i z własciwą diagnozą. To jej mąż, reporter Wojciech Jagielski, jeździł w najbardziej niebezpieczne regiony świata, podczas gdy ona siedziała w domu, chodziła do pracy, zajmowała się dziećmi – słowem: prowadziła normalne, codzienne życie w Warszawie. I umierała ze strachu o niego. Książka to tym razem nie opowieść o samej autorce i jej emocjach, ale…

Czytaj dalej…

putin

Wacław Radziwinowicz – Soczi. Igrzyska Putina

„Igrzyska Putina” przeczytałam jeszcze przed olimpiadą w Soczi. Celowo nic o niej nie pisałam, bo czekałam, co z tego wyjdzie i czy to, co przeczytałam, ma potwierdzenie w rzeczywistości. Ale późniejsze wydarzenia na Krymie przeszły chyba wszelkie możliwe oczekiwania.  Książka Wacława Radziwinowicza to reportaż z przygotowań do Soczi połączony ze skróconą biografią Władimira Putina. Dlaczego tak? Jedno z drugim jest nierozerwalnie złączone: to na życzenie Putina mały kurort zmienił się w wielką olimpijską machinę, wysiedlając z okolicy kogo popadnie, bo przecież trzeba było przygotować grunt pod nowe drogi, ośrodki sportowe, hale i wioskę olimpijską. W mediach obraz Soczi jest dwuznaczny – z jednej strony świetnie rozwijające sie miasteczko z perspektywami na wzrost zaludnienia, z drugiej – dramat wielu rodzin i…

Czytaj dalej…

IMG_3409

Mitch Albom – Zaklinacz czasu

Wyobraźcie sobie, że nikt nie odmierza czasu. W ogóle nie ma takiego pojęcia jak „czas”. Wszyscy żyją od wschodu do zachodu słońca, a coś, jeśli ma być zrobione, trwa dokładnie tyle, ile zrobienie tego. Proste, prawda? I logiczne. Jeśli tylko przestawić się z myślenia czasowego, do którego wszyscy jesteśmy przyzwyczajeni: bo mamy zegarki na rękach, wieszamy zegary na ścianach, przy łóżkach kładziemy budziki. Na komórce: budzik. Na kuchence, mikrofalówce, DVD, na wyświetlaczu radia: zegar. Wszystkie pokazują ten sam czas, a jednak potrzebujemy po co najmniej jednym z nich w każdym pokoju. Dlaczego? „Zaklinacz czasu” opowiada konkretną historię trzech osób, które w pewnym momencie spotykają się w bardzo niecodziennych okolicznościach, zupełnie poza czasem. Początek jest jak wstęp do nudnego i długiego…

Czytaj dalej…

ch lavigne

Nathalie Roy – Smaczne życie Charlotte Lavigne (1)

Uwielbiam takie książki. Najpierw zapowiada sie dramat, a potem leci się jednym tchem i kończy czytać o 3 nad ranem, bo nie można się oderwać. Charlotte to takie dwa w jednym – świetna kucharka, która potrafi spieprzyć najprostszą rzecz. Wystarczą nieodpowiednie okoliczności, trochę stresu, proszona kolacja i… kurczak ląduje na podłodze, ciasteczka są przesolone, a zamiast jednego zioła jest inne, akurat najmniej odpowiednie. Gdy zaczynałam czytać, wydawało mi się to niemożliwe, żeby można było aż tak nierealnie skonstruować akcję. Ale kiedy dochodziłam do punktu „dobra, dalej nie czytam”, okazywało się, że to tylko przynudny wstęp do tego, co jest później. I dla tego później warto przebrnąć przez aż do bólu typowy chick-litowy początek. Jeśli potraktujecie bohaterkę jako objętą prawem Murphy’ego,…

Czytaj dalej…