Wil Huygen, Rien Poorvliet – Skrzaty

Czytaliście kiedyś monografię o skrzatach? I to jeszcze taką, w której zmyślone przeplata się z rzeczywistym tak, że momentami trudno odróżnić co jest prawdą, a co bajką. Książka niby dla dzieci (wiadomo, uwielbiam czytać dzieciowe książki!), a jak się wczytać, to nie tylko. Pan Huygen musiał mieć niezłego pozytywnego świra, żeby napisać, ba!, stworzyć tę książkę. Bo „Skrzaty” to nie tylko tekst czy suche opowiadania. To bardzo dokładne opracowanie badań świata, który nie istnieje.

skrzaty (1)

To dokładnie taka książka, jakie lubię. Obrazki, pomysły, przy których brwi same podskakują do góry ze zdumienia, nad którą przeciera się oczy, śmieje się na głos i z zaciekawieniem podgląda jakie chatki budują sobie skrzaty. To tak jakby wypić flakonik niebieskiego eliksiru i jak Alicja z Krainy Czarów zmniejszyć się na chwilę do rozmiarów wróbelka, żeby móc podglądać maleńki świat ukryty między kapeluszami grzybów a opadłym liściem, na który nikt nie zwraca uwagi, a pod którym odchodzi skrzacia balanga roku. Książka bardzo kreatywna, z niesamowitym pomysłem i pozytywnym odlotem, który czuć już od pierwszych stron. O, wybaczcie, już od okładki.

skrzaty (2)Wil Huygen, Rien Poorvliet – Skrzaty

tłum. Barbara Durbajło

Wydawnictwo Bona

Kraków 2011

 

 

 

 

 

Email This Page
Print Friendly

Skomentuj


− 6 = 3