Tom Holt – Ziemia, powietrze, ogień i… budyń

Uhu hu, mam mieszane uczucia co do tej książki. Jest fantastyczna, bez dwóch zdań. Dosłownie i nie tylko. Zaczyna się od poważnego przedsiębiorstwa i jednego z jego pracowników, Paula Carpentera. Powoli okazuje się, że dziwaczne kierownictwo jest bardziej pokręcone niż mogłoby się tego oczekiwać po dużej i dobrze prosperującej korporacji. Wszystko robi się dwuznaczne – Paul zakochuje się na śmierć i bez pamięci, a w oku obserwatora czai się nie piękno, lecz… budyń.

budyń (2)
Fantastyka napisana przezabawnym językiem, bez wielkiego filozofowania, bez magów, którzy rzucają złotymi sentencjami życiowymi na lewo i prawo w typie zaprawdę powiadam ci, rozsądny bądź, czekoladę zjedz i bez drugiego, trzeciego i czwartego dna, ukrytych znaczeń, zawiłych metafor. No dobrze, są, ale one nie są poważne. W tym tkwi siła tej książki. Jest tak totalnie zakręcona, pozytywnie, że jeśli ktoś lubi fantastykę, będzie mu się trudno od książki Toma Holta oderwać. I tu dochodzę do meritum. Jest jedno duże i zasadnicze ALE.

Nie lubię fantastyki. Aj! Przeszłam przez Władce Pierścieni, bo to klasyka. Zafon – to nie fantastyka. Innych fantastycznych książek na moich półkach nie widzę. Znam swoje możliwości i wiem, że w starciu z fantastyką, książki z tego gatunku lądują zazwyczaj gdzieś poza zasięgiem mojego wzroku albo upycham je w gustowne pudełko i chowam na dno szafy. Toma Holta byłam bardzo ciekawa, dlatego się na tę książkę zdecydowałam. Czy żałuje? Nie. Czy książka jest dobra? Tak. Tylko pod warunkiem, że lubicie fantastykę. Warunek podstawowy i wystarczający.


budyń (1)Tom Holt – Ziemia, powietrze, ogień i… budyń

przeł. Tomasz Wilusz

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Warszawa 2011

s. 416

 

 

 

Email This Page
Print Friendly

Skomentuj


+ 5 = 13