Targi Rzeczy Fajnych vol. 5

TRF 5 targi rzeczy fajnych book me a cookie (2)1. Endzior!, 2. Bananowiec od Smaków z Lanckorony

Kwietniowe i pierwsze wiosenne Targi Rzeczy Fajnych na świeżym powietrzu. W sobotę pół krakowskiego Placu Nowego zamieniła się z leniwego sobotniego targu na megakreatywne miejsce pełne ludzi, których praca jest pasją. Ludzie, którzy całymi sobą pokazują, że kochają to, co robią: fajne rzeczy. Trudne, piękne, drobiazgowe, dopracowane. Jedyne w swoim rodzaju. Każdy po swojemu, nie kopiując innych, a wymyślając swoje rzeczy według tego, co komu w duszy gra.

O to chodzi.

I ja tam byłam, z ekowypiekami tym razem. Poszłam w mąkę razową, brązowy cukier, miód i bakalie zamiast dosłodzenia, wypieki z warzywami i zastępowanie części mąki płatkami owsianymi. Wyszło lepiej niż sądziłam! Sernik czekoladowy też był, a jak!, bez niego nie ma żadnych udanych targów. Najszybciej zostały zmiecione ciasto marchewkowe i ciasto czekoladowe… z burakami. Eko rządzi!

TRF 5 targi rzeczy fajnych book me a cookie (6)

3. Bmac we własnej osobie, 4. From a friend

Dla kogo tym razem piękne potargowe laurki?* 

*dla wszystkich – wielka laura za sympatyczność. Nie wiem, od czego to konkretnie zależy, ale zauważyłam, że ludzie, którzy „robią swoje”, czyli pracują na siebie i nie mają nad sobą szefa są na ogół bardziej przyjaźnie nastawieni do innych, mają w sobie więcej cierpliwości, mniej komplikują sobie życie i jednocześnie łatwiej się z nimi dogadać w jakiejkolwiek sprawie, bo są konkretni. Może chodzi o to, że jak nie ma się nad sobą szefa i mimo że trzeba samemu ogarniać dużo rzeczy, to jednak dlatego, że robi się to, co się chce, a nie to, co się musi, jest się bardziej szczęśliwym i mniej zestresowanym? To musi mieć jakiś sensowny związek.

Misiura - dla Agnieszki laurka za piękne i mądre ceramiczne cuda. Dopracowane, pomysłowe i praktyczne. Które jednocześnie są multifunkcjonalne, bo służą za ozdoby, podstawki, zawieszki, miseczki i talerzyki jednocześnie. Ceramiczne łyżki na zwykłe łyżki, miniaturowe domki z lakierowanymi dachówkami i brochy. Brochy są genialne! Ja już chodzę z przypiętą „morze możliwości”, a będę się czaić na „yhmm”.

Pół.ka – przeboskie masło orzechowe, domowa granola i chleb pieczony przez półkową mamę, a ochoczo kupowany przez moją mamę przy okazji każdych kolejnych targów.

Bałzynoff - handmade’owe saszetki, plecaki, pokrowce, torby, schowajki i wszystko, co da się wyczarować z materiału. Bałzyn szyje też na zamówienie i to szyje porządnie – wiem, bo jestem stałą klientką w kwestii poprawek i zszywania wszystkiego: od ciuchów po torebki. Dzięki temu odzyskałam już górę super ciuchów, które leżały w szafie i nikt się nimi nie interesował,w tym dwie kiedyś ulubione spódnice, które wróciły do obiegu. Polecam, bardzo!

Smaki z Lanckorony - och, ach, cudowne chleby na zakwasie. Wtrąbilismy wczoraj z D. po kawałku, a jeszcze dzisiaj dojadałam pajdy z masłem. Świeże, aromatyczne, pyszne. Bajka. Moją estetyczną stronę uwiodły równiutkie napisy przy wszystkich pysznościach i ciacho bananowe z daktylami i kardamonem – bez cukru.

Molino - tortille po prostu mistrzostwo świata. Tortille, jak wiadomo, robione są z kukurydzy. Ale to już nie jest takie oczywiste, gdy kupujecie pszenną tortillę w sklepie z małym tylko dodatkiem mąki kukurydzianej. Molino to „swoje” tortille, w których po wgryzieniu wyczujecie rumianą kukurydzę. Nie do opisania, jak to jest pyszne!

Kreatura - półki, deski, skrzynki, tace – wszystko drewniane, ręcznie malowane i stemplowane. Przepiękne i w dodatku solidne, co wbrew pozorom nie zawsze idzie w parze w przypadku ekomebli i dekoracji. Robią tez rzeczy na zamówienie – z indywidualnym napisem, wzorem, ostemplowaniem, w kolorze jaki się chce.

From a friend - ekologiczne kremy, pillingi, żele i smarowidła do ciała. Na bazie naturalnych składników, które jak ktoś chce, to można nawet zjeść – będą smakowały na pewno osobliwie, ale nie ma w nich nic niejadalnego.

Scradeus - kafelki podbiły moje serce, a moja mama stwierdziła, że mają najpiękniejsze stoisko na targach. Eko-skarby: spinki do mankietów, pierdzionki, bransoletki, zawieszki… Wszystko z zapomnianch i niechcianych rzeczy: starych zegarków, fragmentów – i teraz jeśli sie pomylę, przepraszam i poprawcie mnie! – z dysków wyjętych z komputerów, sznurków, lin, koronek, piór.

Posiłki – jadłam tartę z dynią i szpinakiem, dziubnęłam też kawałek ze szpinakiem i kozim serem. Bardzo duży plus: kruche ciasto, lekkie nadzienie, nieprzesolona (ostatnio trafiam na same przesolone tarty – ale na szczęście nie od Posiłków).

Hummus Amamamusi – za trzymanie niezmiennego poziomu, podskoki Kasi przy mojej krajance owsianej z rabarbarem i nowym smakom hummusu – albo smakowi, bo odkryłam wczoraj pewne zaległości w amamusiowych smakach. Hummus śliwkowy – rewelacja!

TRF 5 targi rzeczy fajnych book me a cookie (5)5. Kolczyki, przypinki, biżu, 6. Drewno od kreatury
TRF 5 targi rzeczy fajnych book me a cookie (4) 7. Misiura, 8. Łupy osobiste

TRF 5 targi rzeczy fajnych book me a cookie (7)

9. Pół. ka, 10. Tarta z dynią i szpinakiem od Posiłków

TRF 5 targi rzeczy fajnych book me a cookie (3)

 11. Tyle zostało z chleba, 12. i tyle z ciasta marchewkowego

10176038_227494637445123_959731300_n

 Ogromne podziękowania dla organizatorek – było perfecto, jak zawsze!

Email This Page
Print Friendly

Skomentuj


+ 6 = 7