Rowling, Munro, Eugenides. Wiosenny przegląd beletrystyki

Koniec niekończącej się zimy! Choć dopiero przekonuję się, że dzień bez śniegu może nie być dniem straconym, już zabrałam się za wiosenne odświeżanie półek. Za niedługo majowy weekend, więc warto skompletować sobie kilka książek na okoliczność beztroskiego byczenia się na słońcu?

Wiosenny przegląd beletrystyki, czas start!


recmale3

book me a cookie książki książka recenzje blog ksiązkowy literacki kulinarny (1)

J.K. Rowling – Trafny Wybór, przeł. Anna Gralak, Znak, Kraków 2012, s. 508

To nie jest Harry Potter. Ani w wersji dla dorosłych, ani w wersji skróconej, ani nawet w wersji odmagicznionej. To zaznaczenie zawsze dobrze robi, choć ludzie i tak zdążyli się już napalić na „drugiego Pottera, tylko nie dla dzieci”. Jedna z najbardziej wyczekanych, wykomentowanych i wyrecenzowanych książek minionego roku. Autorka tym razem nie czaruje humorem. Zamiast kazać wyciągać kolejnego królika z kapelusza swoim bohaterom-czarodziejom, sama wyciąga na światło dzienne wszystkie możliwe brudy ludzkiej psychiki. Życie w małym, idyllicznym niemal miasteczku zostaje totalnie zaburzone, kiedy umiera ostatni sprawiedliwy i życzliwy mieszkaniec Pagford – Barry Fairbrother. A gdy jest za miło i za spokojnie, można być pewnym, że coś jest nie tak. W książkach Rowling nie ma za spokojnych miasteczek. Są tylko mieszkańcy, którym jeszcze nie puściły moralne hamulce. Ale żadna strata, po pierwszej setce stron hamulce zaczynają się zacinać.

book me a cookie książki książka recenzje blog ksiązkowy literacki kulinarny (8)Alice Munro – Taniec szczęśliwych cieni, przeł. Agnieszka Kuc, Wydawnictwo literackie, Kraków 2013, s. 356

Mistrzyni krótkiej formy literackiej i powrót do jej debiutu z 1968 roku. „Taniec szczęśliwych cieni” to zbiór opowiadań autorki uhonorowanej Międzynarodową Nagrodą Bookera. Munro zamiast wielkich bohaterów, przełomowych zdarzeń i niesamowitych zbiegów okoliczności stawia na do bólu zwyczajną kanadyjską prowincję. Pipidówka jakich wiele, w której tylko na pozór nie dzieje się nic pasjonującego – jeden mieszkaniec robi zakupy, drugi wyprawia przyjęcie, inny wybiera się z córką na spacer. Wielkie momenty nie są tu potrzebne – cała złożoność prozy pisarki czai się właśnie w tych drobnych codziennych sprawach, które ani nie są specjalnie spektakularne, ani wyjątkowo kontrowersyjne. Każde opowiadanie to hołd złożony zwykłemu życiu, w którym dopiero po odrzuceniu żądzy spektakularnej fabuły objawia się cała złożoność i niesamowitość życia. Uznanie dla codzienności, która porywa czytelnika banalną – i przez to piękną – zwyczajnością.

book me a cookie książki książka recenzje blog ksiązkowy literacki kulinarny (3)Amor Towles – Dobre wychowanie, przeł. Anna Gralak, Znak, Kraków 2013, s. 368

Powieść gdzieś pomiędzy „Śniadaniem u Tiffany’ego” a „Wielkim Gatsbym”. Katey – oczarowana jazzem i szamapnem młoda mieszkanka Nowego Jorku zaczyna samodzielne życie. Razem z nią w wielki świat wchodzi nie tylko jej przyjaciółka Eve, ale też cała Ameryka zafascynowana swingiem, kinem i radiem. Cały Nowy Jork zaczyna śledzic postępy motoryzacyjne i z niepokojącym zaciekawieniem zerka na rodzący się faszyzm i wyścig zbrojeń. Młode przyjaciółki odgrywają – jak na tamte czasy przystało – role kobiet-wampów i o ile Eve całkowicie się w tym odnajduje, Katey coraz bardziej gubi się w pozorach i grze niedopowiedzeń. Jakby tego było mało, pomiędzy nimi staje Tinker – młody, przystojny i tajemniczy. Cała fabuła osnuta jest wokół tego, co niewypowiedziane. Pozory i gra dwuznacznych gestów w otoczeniu mocno jazzującego i tętniącego życiem miasta. Genialnie napisana przez Amora Towlesa historia, która przyniosła mu Nagrodę Fitzgeralda, a przez użytkowników Amazonu uznana za tytuł miesiąca. Świetna książka do oderwania się od codzienności, a jednocześnie będąca wyzwaniem czytelniczym. Nieco podobna do „Trafnego wyboru”: początki są trudne, ale po kilkunastu stronach już nie można się oderwać i dosłownie trzeba przeczytać ją na raz.

recmale4

 

book me a cookie książki książka recenzje blog ksiązkowy literacki kulinarny (5)Jeffrey Eugenides – Intryga małżeńska, przeł. Jerzy Kozłowski, Znak, Kraków 2013, s. 497

Jest ich troje: ona – mająca dość swojej rodziny, szuka spełnienia w miłości. Oni – pierwszy to niespokojna dusza z przebłyskami szaleństwa i geniuszu, drugi – bardziej współczesny Indiana Jones, który w poszukiwaniu siebie wyjeżdża do Europy. Drogi Madeleine, Leonarda i Mitchella są stworzone po to, żeby się przecinały, a oni sami by zderzali się na życiowych skrzyżowaniach. Czasami uda się im siebie wyminąć, ale w końcu stłuczka jest nieunikniona. W „Intrydze małżeńskiej” dużo się dzieje. Zderzenie silnych emocji z delikatnością, subtelności z szaleństwem, niepokornego geniuszu z buntem. Mistrzowsko połączone.

book me a cookie książki książka recenzje blog ksiązkowy literacki kulinarny (4)Janusz L. Wiśniewski, Irada Wownenko – Miłość oraz inne dysonanse, Znak, Kraków 2012, s. 478

Przypadkowe spotkanie, które nie powinno mieć miejsca. Jej niespełnione marzenia: zawód aktorki, gromadka dzieci, wyjście za mąż z miłości. Dla odmiany jego małżeństwo, rodzina, ale i nadzieje, które legły w gruzach. W „Miłości i innych dysonansach” wiele rzeczy nie powinno się zdarzyć. A jednak. Wbrew rozsądkowi, zasadom, dobrym obyczajom i wszystkiemu temu, co należy i co „powinno się”. Namiętność zmieszana z muzyką w moskiewskiej rzeczywistości. Książka, która w Rosji stała się bestsellerem, a w Polsce jest na najlepszej ku temu drodze.

wstret-do-tulipanow,big,388552Richard Lourie – Wstręt do tulipanów, przeł. Mieczysław Godyń, Znak, Kraków 2013, s. 207

Nawet nie zacznie się czytać, a już trudno książkę zaklasyfikować do jakiegokolwiek gatunku. Powieść historyczna, biograficzna, a może totalna fikcja? Kilkadziesiąt lat po wojnie Joop nadal nie może zapomnieć o wydarzeniach, jakie rozegrały się pewnego dnia w jednej z amsterdamskich kamienic. Ciągle pamięta też o braciach walczących o ulubioną zabawkę: opaskę z gwiazdą Dawida. Także matkę domagającą się wrzucania przez chłopca drobniaków do metalowej puszki po kakao, zebranych przez cały dzień nielegalnej pracy oraz ojca, którego wyrażanie miłości do syna sprowadzało się do żadkich chwil niełojenia mu skóry. Okrucieństwo wojenny i poruszające przyżycia chłopca, który mógł wydać 13-letnią Annę Frank. Ale nie wydał. Bo to fikcja. Prawda?

(książka ukaże się 9 maja 2013)

 recmale2

book me a cookie książki książka recenzje blog ksiązkowy literacki kulinarny (2)Eric-Emmanuel Schmitt – Intrygantki, Znak, Kraków 2013, s. 238

Oto nienawiść, która nie cofnie się przed niczym. Oto namiętność, która wybaczy najgorsze winy. Oto zbiór opowiadań Schmitta, które , niestety, rozczarowują na całego. „Intrygantki” zawierają w sobie cztery dramaty, z których tylko jeden wywołał u mnie jakiekolwiek silne uczucia. Reszta to niestety nuda i te same pomysły sprzedane w podobnej formie. Być może czytelnicy-debiutanci będą mieli pozytywne wrażenia po ich przeczytaniu, ale stałe grono wielbicieli Schmitta może czuć się zrozumiale zawiedzone. Szczególnie ci, którzy w pamięci mają „Małe zbrodnie małżeńskie”. Tu zabrakło tych błyskotliwych dialogów, trafnych puent, zaskakujących zakończeń. Szkoda.

book me a cookie książki książka recenzje blog ksiązkowy literacki kulinarny (6)Allan Hollinghurst – Obce dziecko, przeł. Hanna Pawlikowska-Gannon, Muza, Warszawa 2012

Napisana z rozmachem opowieść, której akcja toczy się niemal przez cały XX wiek. Rozpoczyna się latem 1913 roku od pozornie niewiele znaczących odwiedzin młodego arystokraty i poety Cecila Valance’a w posiadłości Dwa Akry, podczas których mężczyzna pisze wiersz dla szesnastoletniej siostry swojego przyjaciela, Dafne. Jak się później okazuje, proroczy wobec nie tylko wojny, która zbliża się nieuchronnie, ale i późniejszych wydarzeń XX wieku. Powieść, którą widziałam polecaną w Empiku, wychwaloną w kilku gazetach, a sama się na niej zawiodłam. Nie porywa i nie urywa (pewnej części ciała), jeśli ktoś woli dobitniej. Po tak świetnych rekomendacjach spodziewałam się totalnego szału jak na rollercoasterze, który w rzeczywistości okazał się długą podróżą furkoczącą, ładnie pomalowaną kolejką. Taką, do której wsiadacie wypodniecani do granic możliwości, a po pięciu minutach już rozumiecie, dlaczego było na nią tak mało chętnych.

Email This Page
Print Friendly

Komentarze

  1. Kaś pisze:

    Mam ogromną ochotę na „Intrygę Małżeńską” , „Obce dziecko” i „Intrygantki” – ale obiecałam sobie, że najpierw zrealizuję swoje plany czytelnicze na ten miesiąc, a dopiero potem nagrodzę się jedną z tych książek:) co nie oznacza, że moje plany na ten miesiąc są jakieś złe- nie…też są całkiem przyjemne:) min. „Białe trufle”.
    „Trafny wybór” już za mną i podobał mi się bardzo.
    Kusi mnie też trochę Munro – choć trochę się też tych książek boję- nie przepadam bowiem za opowiadaniami…, ale…. ciągnie mnie do nich coraz bardziej w tym wydaniu
    pozdrawiam ciepło, wiosennie!

  2. Karina pisze:

    Czytałam „Widok z Castle Rock” i bardzo mi się podobał, choć muszę przyznać, że najbardziej urzekły mnie fragmenty najwcześniejsze (rekonstrukcje czasów sprzed emigracji) i najpóźniejsze (dotyczące dzieciństwa samej autorki, jej życia, podróży po okolicy). Miałam przy tym wrażenie, że choć jest w całej narracji myśl przewodnia, to jednak poszczególne fragmenty opowieści są po prostu nierówne. Ciekawa jestem, jak to będzie w „Tańcu…”.

    • Asia pisze:

      W „Tańcu” jest krótka forma, więc nie razi tak to, że coś jest niepasujące – bo w zbiorach opowiadań właściwie kawałki nie muszą do siebie pasować :)

  3. zemfiroczka pisze:

    „Wstręt do tulipanów” wydaje się interesujący. Będę mieć ją na uwadze.
    A odnośnie „Trafnego…” małe sprostowanko – Barry nie zginął w wypadku. Miał po prostu zdrowotnego pecha.

    Pozdr!

  4. Marta pisze:

    Mi, osobiście, ” intrygantki bardzo się podobały. Jest to szczególnie ciekawa lektura dla tych którzy czytali ” Don Juana” Moliera bo pokazuje ciekawe, nowoczesne spojrzenie na tę postać i próbę jej usprawiedliwienia i zrozumienia. Co do reszty opowiadań to niezwykle podobało mi się to o doktorze Freudzie. Przyznam że czytałam je 3 razy jednego dnia :) jest niesamowite. Z mojej strony ( a jestem z grona stałych czytelników Schmitta) gorąco polecam. Ten autor zawsze potrafi zaskoczyć mnie bogactwem swojej wyobraźni, także ” Intrygantki” również skradli moje serce :)

Skomentuj


8 + 7 =