Pamela Druckerman – Dziecko dzień po dniu

Kto czytał i pamięta „W Paryżu dzieci nie grymaszą” będzie wniebowzięty. Pamela Druckerman ponownie zebrała wszystkie zasady francuskich mamans, dorzuciła nowe obserwacje i zaserwowała w bardzo konkretnej formie 100 złotych zasad francuskiego wychowania. 

To nie są zasady z sufitu wzięte. To sprawdzone sposoby, którym czytając jako prawie-że-psycholog (zostały 3 miesiące!) przybijałam piątki. Są zaskakująco logiczne, spójne i nieskomplikowane. Zresztą wszystko, co proste i bez tony udziwnień, zazwyczaj się sprawdza. Dbaj o siebie. Wyrób w dziecku nawyk, że jak jesteś zajęta, musi zaczekać minutkę. Tak, niech zaczeka. Nie, nie odrywaj sie od tego, co akurat robisz i nie pędź na złamanie karku, bo twoje dziecko chce ci pokazać stokrotkę na łące pełnej stokrotek. Zrobisz to za minutę: twoje dziecko nauczy się cierpliwości, a ty będziesz spokojniesza, że nie musisz odrywać się na każde zawołanie.

Pamela Druckerman dziecko dzień po dniu francuskie wychowanie book me a cooki erecenzja (2)

Rola matki to nie rola robota, niańki i sprzątaczki na pełen etat. Francuskie mamy wiedzą, że muszą wyważać różne role (żony, kobiety, matki, pracownika) w swoim życiu, by czuły sie dobrze nie tylko one, ale ich mężowie i dzieci. Tak tak, drogie panie, nie zapominamy o swoich chłopakach. Im przede wszystkim należy się uwaga. Paryżanki nie muszą umawiać się na specjalne rodzicielskie randki ze swoimi mężami, bo wychodzą wspólnie regularnie. Nie mają wyrzutów sumienia (a przynajmniej uczą się nie mieć), kiedy zostawiają dziecko na weekend pod opieką dziadków, a same jadą rozerwać się w babskim towarzystwie w SPA.

Po prostu: Francuski nie dostają fioła na punkcie swoich dzieci, gdy te pojawiają się na świecie. Oczywiście, cieszą się, ale pomiędzy nieprzebraną radością a obsesyjnym macierzyństwem jest ogromna różnica.

Pamela Druckerman dziecko dzień po dniu francuskie wychowanie book me a cooki erecenzja (1)

Jak jest u nas w Polsce? Ciężko mi powiedzieć obiektywnie, bo mam na ten temat raczej wiedzę praktyczną niż teoretyczną. Ale może to i lepiej? Na zajęciach i warsztatach, które prowadzę razem z D. w Dzieciakach w formie pojawiają się różni rodzice. Zdecydowana większość jest wyluzowana, z poczuciem humoru i zdrowym podejściem do życia. Kochają nad życie swoje dzieci, to się widzi, i jednocześnie nie wariują na ich punkcie, zamieniając się w nadopiekuńczych staruszków. Oczywiście, trafiają się i przypadki wymagające specjalnego podejścia, kiedy rodzice przychodzą tylko po to, żeby się swoim maluchem pochwalić albo kiedy nie mogą odstąpić go na krok, bo na pewno coś sobie zrobi. Osobisty apel: nic sobie nie zrobi.

Dzieci 2,5-letnie potrafią już same myć ręce, 3-latki spokojnie kroją specjalnymi nożami i wrzucają wszystko do miski, a 3,5-latki doskonale mieszają i układają pierwsze wzory, np. z bakalii. Za to 4-latki potrafią same komponować smaki – więc tym bardziej nie trzeba stać nad nimi i robić za nich różnych rzeczy. Poradzą sobie. O to przecież chodzi w dzieciństwie – żeby maluchy nauczyły sobie same radzić. Z małą pomocą, wiadomo, ale jednak same. A jak im się nie uda, to spróbują jeszcze raz i będą miały dzięki temu tylko więcej zabawy.

Ocena: 9/10.

IMG_20140415_134028Pamela Druckerman – Dziecko dzień po dniu

przeł. Anna Sak

Wydawnictwo Literackie 

Kraków 2014

s. 184

 

Email This Page
Print Friendly

Komentarze

  1. Sylwuch pisze:

    Mamą jeszcze nie jestem, ale za jakieś 2-3 lata mam zamiar być. ;-) Mimo to uwielbiam takie książki, zwłaszcza jeśli macierzyństwo jest przedstawione nie tylko ze swoimi zaletami, ale także wadami ukazanymi w żartobliwy sposób.

Skomentuj


9 + 1 =