Mój muffinku! (z orzeszkiem i czekoladowym groszkiem)

Myślę sobie: zrobię porządek z przepisami. Wizja pierwsza klasa: będę miała wszystko w jednym miejscu, segregatory będą stały równiutko ułożone na półce, a przepisy będą ładnie opisane, oddzielone kolorowymi zakładkami. Będę kuchareczką że hej.
Wydrukowałam wszystkie z przeglądarkowych ulubionych, znalazłam jakieś stare wytarganki, zebrałam to wszystko w jedno miejsce. I leży. Przede mną kupa makulatury, kupa wydrukowanego internetu leży. Do segregatora to wepchać czy do pudełka, czy w ogóle: co z tym zrobić? Myślę znowu: a, poprzeglądam sobie. Zrobię risercz. Który przepis mi się nie podoba, do kosza. I idzie dobrze: kosz, segregator, kosz, segregator, kosz… segregator, segregator, segregator, segregator… I tak w śmieciach wylądowało może pięć kartek. 

No nie, tak się pracować nie da. Więc narobiłam dziurkaczem dużo konfetti, wpięłam wszystkie kartki do segregatora. Bałagan, którego nie widać przestaje być bałaganem. No więc mam porządek. Taki sam jak przedtem minus pięć kartek. 

Da się? Da.


Przed chwilą usłyszałam: Mój muffinku!. Rozłożyło mnie na łopatki. Jakie to miłe. 

Muffinki migdałowo-czekoladowe z orzechową kruszonką

Składniki na 12 sztuk:

  • 225 g mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • pół łyżeczki cynamonu
  • pół łyżeczki sproszkowanego imbiru
  • szczypta soli
  • 40 g brązowego cukru
  • 50 g sparzonych, obranych, posiekanych i lekko uprażonych na suchej patelni migdałów
  • 3 łyżki płatków migdałowych
  • 100 g czekolady w różnej postaci: posiekanej na kawałki, startej, groszków czekoladowych
  • 1 duże jajko
  • ¾ szklanki mleka
  • pół łyżeczki esencji waniliowej
  • 60 g miękkiego masła
  • kruszonka: łyżka masła, łyżka mąki, łyżka mączki migdałowej (czyli sproszkowanych migdałów – można samemu wrzucić migdały do blendera i posiekać), pół łyżki cukru

Przygotowanie:

1. Nagrzej piekarnik do 180 stopni C. Wysmaruj masłem 12 foremek do muffinek.

2. Przygotuj kruszonkę. Z mąki, migdałów, cukru i masła zagnieć kulę ciasta, w razie potrzeby dodaj odrobinę mąki. Włóż do zamrażalnika do schłodzenia.

3. Mąkę przesiej do dużej miski, wsyp proszek do pieczenia, cynamon, imbir i sól. Dodaj cukier, posiekane migdały, płatki migdałowe i czekoladę. Wymieszaj.

4. Dodaj jajko, mleko i esencję waniliową. Wymieszaj dużą drewnianą łyżką albo plastikową łopatką, aż składniki się połączą. Dodaj miękkie masło i rozetrzyj.
5. Nakładaj ciasto łyżką do foremek. Nie do pełna, a do plus minus 1/2 – 2/3 wysokości. Na wierzch pokrusz schłodzoną kruszonkę i posyp dodatkowo płatkami migdałowymi. Piecz około 20 minut, tak by babeczki wyrosły i nieco się zrumieniły, ale nie były wysuszone i „przepieczone”. Po wyjęciu odstaw do przestudzenia i dopiero wyjmij z foremek.



W razie problemów z rozróżnieniem współczucia i empatii.
Dave Lakhani, Perswazja

 Przeczytałam w życiu dwie mądre książki o perswazji: pierwsza to Wywieranie wpływu na innych Cialdiniego i druga ta. Cialdini opisywał jak się bronić przed niechcianą perswazją i mieć świadomość, jak coś jest nam narzucane. Lakhani za to kładzie nacisk na to, że… perswazja jest dobra. W życiu by mi to na myśl nie przyszło. Zawsze kojarzyła mi się z wywieraniem niechcianego wpływu, próbą kontroli, namawianiem. A tu nie. Perswazja u Lakhaniego to siła przekonywania. Na przykład w dyskusji, nie wtedy, kiedy chcesz wywrzeć wpływ (Lakhani mówi be), ale kiedy chcesz rozwiązać jakiś problem, np. kłótnię albo stan takiego napięcia, że jeden ruch palcem i wszystko wylatuje w powietrze. W książce jest przykład sprzedawcy samochodów, bardzo dobrze to wszystko ilustrujący. Sprzedawca, który chce zmanipulować klienta, mówi mu, że ma dziś superhiperpromocję na interesujący go model, że to tylko dziś, że jak się nie zdecyduje, jutro może być drożej, wpycha my wszystkie możliwe dodatki, słowem – stosuje cialdinowską taktykę stopy między drzwi (małe ustępstwo prowadzi do coraz większych ustępstw) i stosuje wszystkie możliwe triki wywierania wpływu. Za to sprzedawca, który korzysta z perswazji, ma przede wszystkim na uwadze dobro klienta (z prostej przyczyny: klient zazwyczaj szybko orientuje się w manipulacji, a to przekreśla jakiekolwiek szanse na to, że wróci do sprzedawcy, ba, on jeszcze zniechęci wszystkich swoich znajomych, w porywach ogłosi to na jakimś forum internetowym). Perswazyjny sprzedawca będzie się zatem starał odwieźć klienta od kupna czerwonego ferrari na rzecz srebrnego merola, bo wie, że klient przyszedł z rodziną, bo mówił o rodzinnym samochodzie, bo ferrari będzie dla niego niepraktyczne. Postara się go przekonać, żeby nie brał lusterek z wycieraczkami, bo są mu kompletnie niepotrzebne, a żeby zamiast tego zainwestował w dobre wspomaganie. I o to chodzi w perswazji.


Email This Page
Print Friendly

Komentarze

  1. Paulina J. pisze:

    Kuchareczko, zapraszam do mnie zrobić porządek:) Możesz wpaść z muffinami ;) Albo wyśli mi choć trochę motywacji!!! Pozdrawiam!

  2. Kuchareczka pisze:

    Nie nie dziewczyny, ja wam nie życzę, żeby wam poszło tak jak mnie, bo będziecie mieć taki bajzel jak przedtem, tylko zamknięty w szafie ;)

  3. OlaCruz pisze:

    Korzennie, czekoladowo i orzechowo :) Prawie czuję zapach tych muffinek! Dobry pomysł na okolice Świąt. Dzięki za pomysł, nasz Muffinku ;)
    Bardzo obrazowe jest to rozróżnienie empatii i współczucia. Przyda się zapamiętać na wypadek potrzeby wyjaśnienia innym w prosty sposób.

  4. ja z kolei od chyba stu lat planuję …przepisać przepisy do mojego magicznego kajetu. nawet dwa kiedyś wpisałam do niego i na tym się skończyło. może kiedyś, w fazie jakiegoś szaleństwa tego dokonam.
    Wywieranie wpływu czytałam dawno temu. Gdzieś nawet chyba leży i kurzy się na półce.
    co do muffinek – kruszonka bardzo kusi;)
    chyba muszę też zrobić porządki wokół siebie
    pozdrawiam serdecznie

  5. Magda pisze:

    Zrobiłam. Wszystko zgodnie z przepisem, z wagą i miarką. Wyszły niestety ciężkie i gumowe. Co mogło pójść nie tak?

  6. Kuchareczka pisze:

    Ja piekę zawsze w piekarniku na grzaniu góra-dół i jesli widzę, że muffinki mimo podanego czasu nie są dopieczone, zostawiam na parę minut dłużej w piecu. Każdy piekarnik piecze ciut inaczej, dlatego dobrze zrobić test drewnianym patyczkiem (ma być po wbiciu w ciasto i wyciągnięciu z niego suchy).

  7. Anonymous pisze:

    Czy czekoladę dodawałaś gorzką? bo nie wiem na ile są słodkie

Skomentuj


3 − = 1