Małe chwile Najedzonych Fest Slow – fotorelacja

Każda impreza, każde wydarzenie i każdy dzień mają swoje małe, miłe chwile. I to te chwile, a nie całość jako „całość” się zapamiętuje.

Tematem przewodnim kwietniowej edycji NF był Slow Food. Czyli wszystko, co regionalne, babcine, domowe, z lokalnych hodowli i upraw. Jeśli ser, to „od baby”, a jak jaja, to z podkrakowskiej wsi. Mak mielony własnoręcznie, a nie kupowany w wielkich puszkach. Zamiast migdałów kalifornijskich na wierzchu mazurka – pestki dyni własnoręcznie wydłubane i uprażone w listopadzie. Do tego bezglutenowe i wegańskie wypieki – żeby było zdrowo, powoli i z wygodą dla każdego, kto sobie tego życzy.

Najedzeni Fest Slow Food kwiecień 2014 relacja fotorelacja zdjęcia book me a cookie (3)

1. Chleba naszego powszedniego – tylko na zakwasie. 2. Kraków mój!

Najedzeni Fest Slow Food kwiecień 2014 relacja fotorelacja zdjęcia book me a cookie (4)

3. Kubasy i półka od for.rest. 4. Herbata z miłością

Najedzeni Fest Slow Food kwiecień 2014 relacja fotorelacja zdjęcia book me a cookie (6)

5. Tarta & kawa – i jest idealnie. 6. Ruraski od Beetlebits

Najedzeni Fest Slow Food kwiecień 2014 relacja fotorelacja zdjęcia book me a cookie (5)

7. Pies pianista – co za cudowna nazwa! 8. Baklava

Najedzeni Fest Slow Food kwiecień 2014 relacja fotorelacja zdjęcia book me a cookie (2)

9. Sushi zawsze w cenie. 10. Dajwór 20

Tym razem laurki dla:

  • For.rest – absolutne odkrycie tych Najedzonych. Miski, kubki, filiżanki, talerzyki i mnóstwo innych porcelanowych cudów ręcznie malowanych. Ale jak! W wieprzki, łanie, łosie – piękne, z zezem rozbieżnym, w szalikach i stylowych kardigankach na guziki. Do tego deseczki albo jak ktoś do czegoś innego potrzebuje, to podkładki z pni różnych drzew. Do każdego zamówienia ciacho i herbata z sercem. Plus szczery uśmiech gratis.
  • Beetlebits – za to, że przeszły z trybu stacjonarnego na on-line i mają się zaskakująco dobrze. Brawo dziewczyny! Nie zawsze trzeba postawić sklep, żeby się rozwijać.
  • Pawła i Grześka z Gotowania z pasją – robią najlepsze tarty. Są bezkonkurencyjni. Nie dość, że narobili ich w ciul, to jeszcze zeszły im wszystkie na pniu przed piętnastą. Kto nie próbował, niech żałuje – ale możecie nadrobić słuchając ich w każdą sobotę między 12 a 14 w radiu Krak.fm (102.4 FM).
  • Pana z Etniki - mistrza zagadywania: gdybym nie była najedzona jak ta lala, wykupiłabym u niego wszystko – nawet to, co już się sprzedało. Serio. Nie pamiętam imienia pana, ale najserdeczniej go pozdrawiam.
  • Oscypków od Komperdy – za pyszny, pyszny!, biały oscypek. I oscypki w kształcie jelonków, które mnie zdobyły całą w sekundę.
  • Psy pianisty – za genialną nazwę. Nie wiem, kto ją wymyślał i w jakich okolicznościach powstała, ale jest po prostu wystrzałowa. Pies pianista to fancuska naleśnikarnia, gdyby ktoś jeszcze nie powiązał faktów.
  • Janka z Mount Caramel – za robienie syropów z pasją i za to, że wystarczy porozmawiać z Jankiem trzy minuty, żeby czuć, że kocha to, co robi, a przy tym jest niesamowicie skromnym i miłym człowiekiem. I za najpysznijeszy syrop kawowy, niesłodki, który aktualnie leję do różnych jedzeń, żeby zobaczyć, do czego mi pasuje najbardziej. Jak narazie wygrywają pomarańcze i naleśniki.
  • Arvalavy – za prawdziwe tureckie słodkości: słodkie, lepkie, na własnoręcznie wyrabianym cieście filo. Lepione z pasją, mogą to potwierdzić wszyscy, którzy stali w kilkumetrowej kolejce po boską baklawę.
Email This Page
Print Friendly

Skomentuj


− 3 = 5