Kryminalne propozycje na maj. Kalicka, Zawadzki, Hagen, del Valle

Dawno nie czytałam, a tym samym nie pisałam o książkach z dreszczykiem. Przy okazji długiego weekendu majowego odgrzebałam zaległe kryminały i dawaj! na tapetę z nimi.

IMG_9983 (Kopiowanie) (3)

krymi (2)

Manuela Kalicka, Zbigniew Zawadzki – Tutto bene, Prószyński i S-ka, Warszawa 2012, s. 383
Zawsze zastanawia mnie, jak można napisać jedną i wewnętrznie spójną książkę we dwie osoby. Tam, gdzie wchodzą zdjęcia czy ilustracje to zrozumiałe – jedna osoba pisze, druga rysuje albo robi zdjęcia. Ale kryminał pisany ciągiem?

A jednak „Tutto bene” daje radę. Może nie tak jak klasyki gatunku – Christie, Conan-Doyle, Chandler, a ostatnio Lackberg, Nesbo czy Larsson, ale zdążyłam się już przyzwyczaić, że każdy kryminał, który wciąga przed połową, jest jak na polskie warunki wart swojej ceny i poświęconego czasu. W Tutto Bene – modnej warszawskiej restauracji – klientela jest całkiem przeciętna: gość je dobrą kolację, płaci, zostawia napiwek, a na odchodnym strzela do kelnerki. Po jakimś czasie okazuje się, że zabita pracownica pozostawiła małe dziecko, które równie szybko znika. No i masz babo placek.

krym

Wiktor Hagen – Dzień zwycięstwa, W.A.B., Warszawa 2012, s. 478
Kiedy ma się za wspólnika osiłka, który nadużywając swoich uprawnień, rozpycha się łokciami i otwiera zabarykadowane drzwi jednym kopniakiem, a wszystko w imię dobrych obyczajów, to nie może być nudny kryminał. Jeśli do tego samemu jest się po godzinach służby wziętym kucharzem, o czym jednak nie można pochwalić się przełożonemu, bo groziłoby to zwolnieniem dyscyplinarnym, rzecz się nieco komplikuje. Robert Nemhauser, bo o nim mowa i Marian Jasny vel. Mario (o którym mowa wcześniej) otrzymują zadanie dopilnowania, aby uroczystości rocznicowe „Cudu pod Jazdowem” przebiegły bez problemów.

Jak w większości takich sytuacji, oczywiście problem się pojawia, mimo że policjanci spodziewają się co najwyżej kłótni, buczenia, gwizdów i ewentualnie pomidorów rzucanych w mówców. Podczas gdy dzieci oczarowane atmosferą festynu w polskim wygwizdówku latają za różową watą cukrową na patyku, ciągnąć rodziców za ręce na wszystkie strony, pułkownik Gasztołd, ważna persona zaszczycająca uroczystości, zostaje zastrzelony w swoim pokoju. Ku zaskoczeniu policjantów na miejscu zbrodni funkcjonariusze znajdują nie mniej zaskoczoną baronową, prywatnie zagorzałego wroga denata, która stoi na środku pokoju, sprzątając w najlepsze plamę krwi… mopem. Ot, codzienność.

krymi (1)Ignacio del Valle – Czas obcych władców, przeł. Dorota Walasek-Elbanowska, Noir sur Blanc, Warszawa 2012, s. 410
Jest hazard, są zbrodnia i tajemnicze morderstwo z pozostawianą wskazówką pochodzącą z dziecięcej modlitwy wyrytą na ciele ofiary. Do tego hiszpańscy żołnierze, którzy powoli popadają w paranoję, rzuceni w potworny mróz i niekończące się śniegi rosyjskich pustkowi.

Jakby tego było mało, morderca najwyraźniej zaczyna szukać zemsty, bo niedługo po pierwszym zabójstwie, krew leje się ponownie. Śledztwo w sprawie obejmuje Artur Andrade, kiedyś inspektor policji, obecnie zdegradowany do stopnia szeregowca za popełnioną w przeszłości zbrodnię. Jedyne, czego nie można powiedzieć o tej książce, to że jest nudno.

 

Email This Page
Print Friendly

Skomentuj


7 − 2 =