Kraków jest ŁAŁ! po raz czwarty

Są może i targi większe, głośniejsze, szybsze i bardziej masowe. Ale tu nie o to chodzi. Chodzi o dzieci. A dzieci lubią, jak jest slow i jak to slow robi się z miłością. Kraków ŁAŁ – impreza, która bije wszystkie inne na głowę pod względem swojej idei.

I jeszcze czegoś – Kraków ŁAŁ to są najładniejsze targi, jakie obecnie odbywają się w Krakowie. Pod względem „ładności” nie mają sobie równych. Wszystko jest wysmakowane, kolorowe, pasuje do siebie – jest najprościej na świecie ładne. Estetyczne. Urocze. Nie ma chały i tandety. To jest mój osobisty fenomen – taki trend ładności mam wrażenie trwa dopiero od kilku lat i o dziwo się przyjął. O dziwo, bo wiadomo, że to, co ręcznie robione i dopracowane, nie jest tak tanie, jak masowe rzeczy, których owszem, za tę samą cenę można mieć więcej, ale są zwyczajnie gorszej jakości.

Pamiętam, że nawet jak zaczynaliśmy tworzyć Dzieciaki w formie – firmę, która jest jedną z kilku rzeczy, z której jestem nie tylko dumna, ale która w realny sposób czyni mnie szczęśliwą i po ludzku lepszą osobą – musieliśmy się natrudzić, żeby skompletować nie tylko porządny, ale też ładny sprzęt. Przez długi czas szukałam fartuszków, aż w końcu zrezygnowałam i poprosiłam o uszycie ich na zamówienie. Jeździłam na drugi koniec miasta po wałki do ciasta, które będą wygodne dla małych rączek, a teraz pełno tego i to w wersji drewnianej, metalowej, plastikowej i we wszystkich kolorach tęczy łącznie z wzorem moro, gdyby ktoś takowy preferował. Za Chiny nie mogłam też dostać lekkich i kolorowych, ale NIE plastikowych pudeł na zabawki – w efekcie przegrałam ze swoim pomysłem i przytargałam z Ikei przezroczyste pudła. A wystarczyło, żeby minęły trzy lata i już mogę zaopatrywać się w piękne rzeczy!

Book me a cookie też tam było! Z ciastami tradycyjnie, z koszyczkami pełnymi ciastek, letnimi tartami, ciachem marchewkowym i czymś, co zaskoczyło nawet mnie samą – ciastem cukiniowym, w smaku w ogóle bez wyczuwalnego posmaku warzywa, za to nie za słodkim i pożywnym jak ciasto marchewkowe. Będzie powtórka na pewno.

Kraków ŁAŁ IV relacja book me a cookie  (14)

Cuda wynalezione na IV Łał:

Kraków ŁAŁ IV relacja book me a cookie  (2)

1. Every girl is a superhero sometimes

Kraków ŁAŁ IV relacja book me a cookie  (7)

2. Kącik zabaw z wielkim żółtym torcichem, 3. Dzieciaki w formie!

Kraków ŁAŁ IV relacja book me a cookie  (1)

4. Ciuchy, ciuchy!

Kraków ŁAŁ IV relacja book me a cookie  (8)

5. Pola robi wiśniową babeczkę, 6. Cukry od cukrów

Kraków ŁAŁ IV relacja book me a cookie  (3)

7. Lampada!

Kraków ŁAŁ IV relacja book me a cookie  (9)

8. Brochy od Misiury, 9. Kolczyki od Jeje

Kraków ŁAŁ IV relacja book me a cookie  (6)

10. Ciasta ode mnie :)

Kraków ŁAŁ IV relacja book me a cookie  (12)

11. Literaki, 12. Książki dla dzieci są zawsze najpiękniejsze

Kraków ŁAŁ IV relacja book me a cookie  (15)

13. Pacyny jak z teatru

Kraków ŁAŁ IV relacja book me a cookie  (11)

14. Konik z grzywą do ciumkania, 15. Misiek do stania i przytulania

Kraków ŁAŁ IV relacja book me a cookie  (10)
16. Ciacha, 17. Gwiazdki

Przytargasie:

Kraków ŁAŁ IV relacja book me a cookie  (4)

Brochy – Misiura,
różowa bransoletka Lemon Art Gallery,
niebieska – La Mia Collection,
kółka na łańcuszku i kolczyki – Jeje

Tradycyjne laurki:

  • dla Misiury! już któryś raz, tym razem za jedną broszkę, na którą się czaiłam miesiąc (nie) i drugą, którą wynalazłam przypadkiem i kupiłam wiedziona impulsem, że będzie na momenty, jak nie do końca „nie”, ale też nie pełną gębą „hej ho”;
  • dla Jeje za piękne kolczyki w grochy i jeszcze piękniejszą blansoletkę. Jest idealna: delikatna, urocza, kolorowa, kobieca. Lubię takie. Lubię rzeczy od Jeje;
  • dla Cukrów i Blanki za wspólne pogaduchy, serdeczności, pogaduchy raz jeszcze. Brawo za naturalne barwniki w cuksach i lizakach, za trzymanie dobrego poziomu i za brak nadęcia. Fajnie jest spotykać tak ciepłe osobhy, które w dodatku sa totalnie zakręcone na punkcie tego, co robią;
  • dla 2 Życia Książki i bardzo miłego chłopca z 2ŻK, który niezmiernie ucieszył się z tego, że zostawiłam mu dwie książki i nic nie chciałam w zamian. Szczęście było totalne. A mnie było lżej. Dla miętowego regału też brawa za inicjatywę, życzliwość i uśmiechy;
  • dla Kury D. za obłędne gęsi! Bo to chyba gęsi były. Albo kury – Aguszka, przepraszam, popraw mnie, jak źle rozróżniam ptactwo – w skrócie: za ptaki-maskotki, które małym służą do przytulania i miętoszenia, a dorosłym jako zagłówki w podróży. Są bombowe!
  • dla La mia collection za pierwszą w życiu bransoletkę z koralików-kulek, której nie uważam za tandetną. Zresztą wszystkie wyroby są genialne: z dobrego materiału, solidne i można je spersonalizować, a na to jak wiadomo lecą podobnie pokręcone na punkcie gadżetów osoby jak ja;
  • dla kuchni Forum za zaopatrzenie w lemoniadę, dwie kawy, pycha pizzę, sałatkę i chyba coś jeszcze po drodze
  • dla Lemon Art Gallery za piękną biżuterię, jak to moja mama nazwała, ze sznurków na pranie – i ja te sznurki dumnie noszę od soboty na ręce!
  • dla organizatorów – za atmosferę, zaopiekowanie się, pomoc i wsparcie wszelakie. Za ciepłe uśmiechy, serdeczność i zainteresowanie. Gratulacje, Kinga i Bartek, za kolejne świetne ŁAŁ na wysokim poziomie!

10271521_878485322177810_9091518073724142180_n

Kraków ŁAŁ – na fejsie, na Instagramie, na www

Email This Page
Print Friendly

Komentarze

  1. jeje pisze:

    Super relacja! i dziękuję za laurkę <3 niech się dobrze noszą!: )

  2. misiura pisze:

    Zaszczycona jestem całkowicie i zupełnie :)
    Dziękuję za wyróżnienie, za ciasto rabarbarowe, które nie ma sobie równego i za uśmiech, który rozgrzewa : ) <3

  3. Patrycja pisze:

    Jak ja kocham Kraków! A te pacyny takie urocze!

Skomentuj


9 − = 3