Konkurs pachnący kawą

Ręka w górę, kto lubi kawę! :)

Mam dla was nowy konkurs – po herbacie przyszła pora na kawę. Na wiosnę filiżanka pachnącej Arabici i książka, zaszyć się z nimi w kąciku i mieć czas tylko dla siebie. Tchibo ufundowało 5 pachnących zestawów z kawą Arabica i upominkiem – zestawem filiżanek.


Co trzeba zrobić? Zaciekawić, zadziwić, rozśmieszyć albo wzruszyć mnie pomysłem jak Arabica, którą po raz pierwszy udomowiono aż w Jemenie, trafiła stamtąd do waszej filiżanki. Forma jest dowolna. Swoje odpowiedzi zostawiajcie w komentarzach do wtorku 10 maja (do 23:59). Po tym czasie wybiorę pięć historii, które zaciekawią mnie najbardziej, a ich autorzy otrzymają pachnące kawowe paczki.

Aby wziąć udział w konkursie, nie trzeba prowadzić bloga kulinarnego – ale wtedy zostaw w komentarzu namiar na siebie (np. maila). Bardzo proszę, żeby wpisując się anonimowo zostawiać swojego maila na końcu komentarza – to ważne, bo nie będę się z wami mogła później skontaktować, a to jest warunkiem wygranej.


Po opublikowaniu wyników poproszę laureatów mailowo o adres do wysyłki, który zostanie przekazany firmie Tchibo, odpowiedzialnej za wysłanie nagród.

Email This Page
Print Friendly

Komentarze

  1. Anonymous pisze:

    Kawa z kuchennego potwora.
    Kawa to mój ulubiony napój o smaku emocjonalnym ! Pojawia się moim kubku w najintensywniejszych momentach ! Zawsze, gdy na duszy ciepło i spokojnie. Rano, gdy w ciszy śpiącego jeszcze domu ekspres skrzypiąc wydaje na świat wypalone słońcem krople – czuję jej zapach i uśmiecham się… Tak to on ! To ten wielki, ekspresowy potwór rodzi codziennie z siebie tą diabelską ciecz ! To ta szatańska maszyna naznacza mój poranek każdego dnia ! To z niej kawa materializuje się w moim kubku, a jej wonna para rozgrzewa moje myśli i budzi wszystkie ospałe połączenia nerwowe szykując je na trudy dnia powszedniego. Mam wrażenie, że poranna kawa w pakiecie z gazetą – to zestaw obowiązkowy codzienności – tak zwyczajny, naładowany energią i kofeiną, a paradoksalnie uspakajający… czas zwalnia na tą chwilę. U was też?
    Miłego dnia !

    salamanndra@wp.pl

  2. Anonymous pisze:

    historia tej aromatycznej Arabici ,która właśnie pływa w mej filiżance jest bardzo długa.ziarenka urodziły się w odległym Jemenie gdzie piękne kobiety troskliwie opiekowały się nimi.pewnego słonecznego dnia poszczególne ziarenka zostały zabrane od swoich przyjaciół z krzaczka.wtedy właśnie się poznały.na początku rozpaczały,nie wiedziały co ich spotka.lecz ludzie,którzy je zerwali,zafundowali im wspaniałe słoneczne wakacje…opalanie w słońcu i w wielkim solarium.w tym czasie ziarenka bardzo się polubiły i wiedziały już,że razem stworzą coś cudownego.coś co zachwyci każdego.jednak nie wiedziały jeszcze co to będzie.wkońcu postanowiły odbyć podróż.na moje szczęście wybrały Europę.tam to dopiero musiało się dziać,ponieważ gdy ziarenka opowiadały mi tę część przygody,bardzo się ekscytowały. niestety nie zdążyły opowiedzieć mi jej całej ponieważ jak najgorszy zbrodniarz wypiłam swoją ulubioną kawę rozkoszując się tą cudowną chwilą.już nie mogę się doczekać gdy kolejne ziarenka opowiedzą mi swą historię leżąc na dnie ślicznej filiżanki.tym razem postaram się dotrwać do końca.choć wiem,że nie będzie to łatwe zadanie;)
    zielona_morelka@vp.pl

  3. Anonymous pisze:

    Jemen.
    Zbliżały się wakacje. Kawa Arabica nudziła się. Postanowiła wyjechać z Jemenu. Szykowała się do wyjazdu.
    „Wyjazd stąd !!!” – krzyknęła do niej jemeńska czekolada. Arabica nic na to nie odpowiedziała. Wiedziała, że czekolada zawsze była gorzka i ta zgorzkniałość u niej pozostanie. Podobnie było z jemeńskimi trunkami. Ciągle były gorzkie i wyprowadzały z równowagi.
    Kawa Arabica wiedziała, że musi wyjechać. Tylko gdzie?
    „Może morze?” – podpowiedziały jej jemeńskie konserwy rybne. Swoje zdanie wyraziły też zupy i gotowe dania: „Dania ! Dania !”. „Proponuję Finlandię” – odezwała się znana wódka.
    W końcu głos zabrała Arabica: „Kawa na ławę. Podejmijmy jakąś decyzję bo manna nam z nieba nie spadnie”. Traf chciał że akurat nad zebranymi produktami po linie chodziła jemeńska kasza manna i z wrażenia spadła. Wszyscy zaczęli się z niej śmiać. „Wypchajcie się” – odpowiedziała bo nie dała sobie w kaszę dmuchać.
    Produkty wróciły do dyskusji. „Arabico! Może jedź do Polski – na Mazury !!!” – zaproponował mazurek przywieziony przez polskich emigrantów. „Nie, w Karpaty” – odpowiedziała emigrantka karpatka. Arabice spodobał się ten pomysł! Polska! Postanowiła odwiedzić góry stołowe. Góry stołowe każdego Polaka!
    makaronowy.klen@onet.eu

  4. Anonymous pisze:

    Arabica – wielka dama,
    chciała w końcu znaleźć swego pana.
    „Nie chcę już na kawowcu dojrzewać,
    muszę się stąd jak najszybciej zerwać!”.
    A że o wielkim świecie marzyła,
    jak pomyślała, tak zrobiła.
    Ciemną nocą kawowca opuściła
    i bilet lotniczy wysokiej klasy zakupiła.
    Jako cel daleki kraj obrała
    i do niego z zaciekawieniem przez wiele godzin leciała.
    „Obym tam męża wyśnionego spotkała
    i po uszy się zakochała!”.
    Krajem tym Polska była
    i wielkiej miłości Arabica tu doświadczyła.
    Z miłości tej z mężem zmielić się dała
    i tym sposobem w mojej filiżance wylądowała :)

    Pozdrawiam,
    lovcia88@interia.pl

  5. Anonymous pisze:

    Kawa Arabika spokojnie rosła sobie w Jemenie,
    Lecz gdy podrosła, chciała spełnić swe marzenie,
    Otworzyła mapę i liściem na punkt wskazała,
    I tak los sprawił, że Polskę wybrała!
    Płynęła tak przez morza, oceany,
    Aż ujrzała kontynent nieznany,
    Na Gdańskim molo ją wysadzili,
    I na Dolny Śląsk udać się poradzili,
    A okolica tak Arabikę urzekła,
    Że postanowiła udać się do małego miasteczka.
    Wchodząc do małego sklepu odpocząć postanowiła,
    Dlatego wygodnie na półce się usadowiła,
    Szybko usnęła i nie zauważyła,
    Gdy jakaś pani do koszyka ją włożyła.
    Lecz zapach parzonej kawy szybko ją ocucił,
    Domysliła się, że ktoś do filiżanki ją wrzucił,
    Od tamtej chwili Arabika w moim domu króluje,
    A jej aromat w całym domu się czuje :)

    onlyme30@o2.pl

  6. Anonymous pisze:

    „Którejś nocy przyśniła mi sie kawa…
    Była inna, taka czysta w swej postaci i bogactwie smaku, że zapragnąłem ją mieć.
    Poprosiłem by ze mną poszła, że dam jej kolorową puszkę, usadownię w najlepszym miejscu w mojej kuchni, będę ją pił małymi łyczkami z najpiękniejszej filiżanki, że będę jej smakował niczym najcudowniejszego energetycznego nektaru.
    Obiecałem ją ubóstwiać i sprawić by wszyscy wkoło ją uwielbiali… Arabika – tak jej było na imię!”

    Gdzieś daleko na plantacji, Arabika śniła o cudownym mężczyźnie, który obiecał, że będzie najwspanialszą kawą świata. Ten sen był tak piękny, że postanowiła go odnaleźć. Przemierzyła mnóstwo krajów wszerz i wzdłuż, by w końcu stanąć na Polskiej ziemi. Czuła, że jest blisko, wędrowała od domu do domu, aż zapukała pod pewne drzwi.

    „Obudziło mnie pukanie, zerwałem się i oszołomiony otworzyłem drzwi. Na progu stała paczka, mała paszuszka, nieco już zniszczona przez czas, ale miała w sobie coś znajomego… zapach… zapach kawy… ARABIKA! Moja ukochana KAWA!”

    kontakt: rafaelloo29@o2.pl

  7. Anonymous pisze:

    Czarna kawa Arabika
    Spod gorących palm wnet znika
    Pędzi morzem, lądem, lasem
    By ją w Polsce smakowali czasem
    We Wrocławiu i w Krakowie
    Też w Warszawie i w Tarnowie
    W Żywcu, Bielsku i Grodkowie
    To jest kawa, co się zowie
    Student, docent i sprzątaczka
    Wszyscy na nią mają smaczka
    I te posły, senatory,
    Te platformy, te …
    Wszyscy oni ją już piją
    Bo też oni uważają,
    Że to oni racją mają
    i, że kawa arabica
    to Donalda jest polityka
    to jest cud ten obiecany
    ten arabski inwestor
    tak nie dawno opisany
    nawet Michnik w swej gazecie
    temat PiS-u już zostawił
    i o kawie felieton był sprawił,
    że cudowna, gen derowa,
    postępowa, feministyczna
    i gazetowa…
    na co Rydzyk oburzony
    bije w swe toruńskie dzwony
    i do starszych babć wrzeszczy
    że ta arabica to znak ostateczny,
    że to szatan, że to Unia,
    że to wirus jest taki straszny,
    co konta bankowe darczyńców
    blokuje w sposób nie jasny
    Patrzy na to arabica
    Myśli sobie, co za durnie
    Wnet też opuszcza Warszawę
    I w Krakowie urządza zabawę
    U Edytki, w Bronowicach
    Na zastawie, tej kawowej
    Co ją wygrać można u Was,
    Więc zastanówcie się proszę,
    I przyjmijcie zaproszenie,
    A jako podarek zestaw ze Sobą weźcie
    Spróbujemy go przy cieście :)
    aplikant11@wp.pl

  8. Anonymous pisze:

    Ekspresowa oda kawowa

    Ekspres machina – diabelskie stworzenie,
    stąd w moim kubku kawa – zbawienie !
    To on, co rano z trzewi swych rodzi
    napój, który po domu za nos wszystkich wodzi,
    Ciecz, co z czarnych ziaren poczęta,
    Stawia na nogi, gdym snem jeszcze zmięta,
    Kawa wybornie i mocno pachnąca,
    Budzi do życia jak promienie słońca,
    Pasuje do prasy i papierosa,
    Niczym do trawy poranna rosa,
    Wiwat, hura ! niech żyje parzenie,
    Które do kubka sprowadza marzenie… !

    salamanndra@wp.pl

  9. Anonymous pisze:

    ***
    Między ziarenkiem a kawą roztacza się smak tej opowieści.

    Najpierw ono: bo zaczęło się tak niewinnie, gdy uroczo kusiło, opalane słońcem. Już wtedy na myśl przywodziło zapach wieczora, gdy usiądziemy razem w kawowym amoku.

    Teraz ona. Jest wieczór, a w kawowym amoku wciąż wracamy do chwili, gdy w uroczej pokusie i słońcu tak niewinnie nastał początek.

    Ta historia ziarenkiem się toczy.

    jegomosc06@onet.pl

Skomentuj


9 − 4 =