Elin Hilderbrand – Piękny dzień

Królowa wakacyjnych powieści, która sprzedała na całym świecie już ponad 4 miliony egzemplarzy swoich książek i która akcję wszystkich swoich historii umieszcza na malowniczej wysppie Nantucket – och, niestety okazała się pisać nie dla mnie.

Szkoda. Bo czytam ostatnio same dobre książki, które przyzwyczajają do fali dobrego czytania. To raz. Dwa: wszystkie są raczej z gatunku tych ambitnych albo przynajmniej takich, którym trzeba poświęcić trochę więcej uwagi niż kolorowej gazecie. Dlatego miałam ochotę na lekką, niewymagającą, ale jednak wciagającą książkę na wysokim poziomie. A tu chick-lit jednak nie jest w lipcu dla mnie.

O co chodzi? Jest przyszła panna młoda, jest jej rozwiedziona siostra, napalony na ich koleżanki brat, jest też ojciec-wdowiec i dziennik. A w nim zapiski zmarłej osiem lat temu matki Jenny, głównej bohaterki, w której chciała zawrzeć wskazówki dla córki na temat jej pięknego dnia (ślubu, wiadomo – dopowiadam, gdyby ktoś się nie zorientował; ja nawet mimo ślubnej okładki się nie zorientowałam). Jennifer za dwa dni wychodzi za mąż i nie rozstaje się z rzeczonym notatnikiem. Choć są w nim jedynie wkazówki, kobieta traktuje je jak wyrocznię, wpadając w popłoch za każdym razem, gdy zeszyt zniknie z jej pola widzenia. Żeby było weselej, siostra-rozwódka, Margot, trzeźwo podchodzi do całej przedślubnej paniki i waląc prosto z mostu, próbuje zniechęcić kobietę do popełnienia największego błędu jej życia. Całą sytuację ubarwia ojciec, który po śmierci ukochanej żony oświadczył się innej kobiecie – jak się okazuje, z fatalnym skutkiem.

elin hilderbrand piękny dzień między słowami book me a cookie recenzja recenzje  (1)

Nie napiszę Wam, jak to się skończy, bo im bliżej ślubu, tym na jaw wychodzą różne ciekawe sekrety i trzymane w ukryciu tajemnice. Atmosfera zaczyna robić się coraz gęstsza w miarę jak na wyspę ściągają kolejne osoby zaproszone na rodzinną uroczystość.

Wszystko fajnie. Wakacyjnie, na plażę, na leżak, pod parasol.

Więc czemu książka mi nie spasowała? To nie mój styl. Nie mogłam się wciągąć w historię nie tylko na początku, ale też w środku i pod koniec książki. Nie przemawia do mnie zupełnie. Zaskoczyło mnie za to, że doskonale wyobraziłam sobie film na podstawie „Pięknego dnia”. Bo na scenariusz to owszem, materiał idealny. To będzie komedia romantyczna z Reese Witherspoon albo Katherine Heigl w roli głównej, przyszłym panem młodym będzie Dominic Cooper albo Evan McGregor, a siostrą Cameron Diaz, tylko w czarnych długich prostych włosach. O.

Film będzie trwał standardowo godzinę czterdzieści, z reklamami dwie godziny dziesięć i będzie pokrzepiający, uroczy, prosty i podnoszący na duchu. Widzowie wyjdą z kina w dobrych humorach, trochę rozmarzeni, a potem wszyscy będą oglądać film na dvd albo w letnie piątkowe wieczory w superkinie. Piszę bez ironii, naprawdę mogłby tak być.

Ale to jak ktoś weźmie się za nakręcenie filmu.

A póki co książkę mi się średnio czytało.

elin hilderbrand piękny dzień między słowami book me a cookie recenzja recenzje  (2) napis

ELIN HILDERBRAND – PIĘKNY DZIEŃ

przeł. Lucyna Wierzbowska

Wydawnictwo Znak

Kraków 2014

s. 408

format A5, miękkie okładki

ocena: 1/10

Email This Page
Print Friendly

Skomentuj


6 − = 5