Dziewczyna, która spadła z nieba – wakacyjna szpiegowska zabawa!

kobieta-ktora-spadla-z-nieba,big,41827229 sierpnia będzie miała premierę książka, na którą czekam od dawna. „Kobieta, która spadła z nieba” Simona Mawera to opowieść o kobiecie-szpiegu, która podczas drugiej wojny światowej dokonywała heroicznych czynów w imię walki z wrogiem. Książka jest wyjątkowa, bo nie ściśle historyczna, a bardziej beletrystyczna.

Mam dla Was wakacyjną, szpiegowską zabawę. Co w zamian? Świeży, pachnący egzamplarz „Kobiety, która spadła z nieba” prosto z drukarni!

O książce

Szkocja 1941. Mariane poznaje smak namiętności i wyrusza z tajną misją.
Francja 1942. Alice skacze ze spadochronem, przemycając broń na teren wroga.
Paryż 1943. Anne-Marie naciska spust i po raz pierwszy zabija nazistę.

Mariane, Alice i Anne-Marie to jedna osoba. Kobieta szpieg, która nie cofnie się przed niczym – ani na wojnie, ani w miłości. Niebezpieczne gry wojenne, zakazane uczucie, obezwładniające pożądanie. W świecie ogarniętym wojną tajna agentka przechodzi szkołę miłości, życia i przetrwania.

Mistrzowsko skonstruowana historia inspirowana losami kobiet z elitarnego brytyjskiego oddziału SOE.

Kobieta, która spadła z nieba to trzymająca w napięciu opowieść o poświęceniu, odwadze i miłości, która rozkwita pomimo
okrucieństwa wojny. Historia inspirowana losami tajnych brytyjskich agentek.

O autorze

Simon Mawer (ur. 1948) jest brytyjskim autorem, który od lat mieszka w Rzymie. Ma na swoim koncie jedenaście książek. Przygotowując się do napisania „Kobiety, która spadła z nieba” prześledził dokumenty francuskiego oddziału SOE, tajnej agencji brytyjskiej, który między majem 1941 a wrześniem 1944 wysłała na pole walki trzydzieści dziewięć kobiet. Spośród nich aż dwanaście zostało ujętych podczas swojej misji i poniosło śmierć z rąk Niemców, a jedna zmarła na zapalenie opon mózgowych. Niektóre spośród nich są powszechnie znane dzięki książkom i filmom, które im poświęcono. Inne pozostają nieznane. Wszystkie były niezwykłe.

Wakacyjna szpiegowska zabawa

ca0ed37b3b5e257b373b30ca9245def0

Wyobraź sobie, że jest II wojna światowa. Jesteś brytyjskim agentem i twoje dowództwo wysyła cię w tajną misję do Niemiec. Jako że przerzucanie szpiegów drogą powietrzną robi się coraz bardziej ryzykowne, dostajesz rozkaz dostania sie do Niemiec drogą morską. Aby nie budzić podejrzeń, wykupujesz bilet w pierwszej klasie na największym niemieckim promie, gdzie mają wstęp tylko zamożni obywatele. Wszystko idzie dobrze: zostajesz wpuszczony na prom, nikt nie odkrywa twojej prawdziwej tożsamości. Jednak kiedy zaczynasz się czuć bezpiecznie, statek zostaje ostrzelany przez francuskie bombowce na samym środku morza. Wiele osób ginie, nieliczne sie ratują. Dzięki swoim umiejętnościom i wytrzymałości, udaje ci się dopłynąć do wybrzeży małej wysepki, która wygląda na bezludną.

Musisz przeżyć na wyspie jak najdłużej, aż twoje dowództwo zdąży do ciebie dopłynąć. W plecaku masz tylko rozmiękczony chleb, kompas i całkowicie nieczytelną mapę. I tutaj zaczyna się twoje zadanie. Zakodowane alfabetem Morse’a:

•–/-•–/–/••/•/-•/ /-/•-•/–••/-•–/ /•-•/–••/•/-•-•/–••/-•–/ /-•-/-/—/•-•/•/ /–••/•-/-•••/••/•/•-•/–••/•/•••/–••/ /-•/•-/ /•–/-•–/•••/•–•/•/ /–••/ /-/—/-•/•-/-•-•/•/–•/—/ /•••/-/•-/-/-•-/••-///

Aby wziąć udział w zabawie i otrzymać jedną z trzech książek, rozszyfruj zakodowane zdanie, a następnie w komentarzu do tego wpisu podaj odpowiedź. Autorzy najciekszych otrzymają ode mnie egzemplarz „Kobiety, która spadła z nieba” Simona Mawera. Egzemplarze będą rozsyłane pod koniec sierpnia, kiedy przyjadą z drukarni.

Odpowiedzi można pozostawiać przez tydzień, do 8 sierpnia włącznie. Ogłoszenie wyników zabawy i zwycięzców 9 sierpnia na blogu. W komentarzach koniecznie wpisujecie swoje maile, żebym mogła się później skontaktować ze zwycięzcami.

Podpowiedź I: „/” oznacza odstęp pomiędzy literami. ” ” to spacja, tak jak normalnie. Komunikat nadany jest bez polskich znaków.

Podpowiedź II:2cc65556502e8a33b9006175b830c75b

Powodzenia!

Email This Page
Print Friendly

Komentarze

  1. Patison pisze:

    ~ siekierę – może służyć za nóż i zarazem można zdobyć dzięki niej trochę drewna i może nawet upolować jakieś jadalne zwierzątko:-D
    ~ najpopularniejszą książkę na świecie czyli Biblię, można powiedzieć że jest w niej prawie każdy gatunek literatury np jest przygodowa (historia Mojżesza i Izraelitów) albo znajduje się w niej dobry romans (Pieśni nad pieśniami)zawsze to jakąś odmiana :-D
    ~ zapałki – co by było ciepło w nocy lub smażone co nieco

    ps. bardzo fajny pomysł z alfabetem morsa, było śmiechu a śmiechu:-D:-D:-D

  2. Anna pisze:

    A kto usunął mój komentarz? Proszę przywrócić, bo jak nie to się obrażę.

  3. Lilu pisze:

    Trzeźwo oceniam sytuację i nie panikuję.
    Skoro zostałam wysłana na taką misję zapewne dobrze włądam językiem niemieckim i jestem odpowiednio przeszkolona (niczym Bear Grylls) by przetrwać w trudnych warunkach.
    Wyspa wydaje się być bezludna, ale skoro jestem brytyjskim szpiegiem pewnie płynę z Wielkiej Brytanii do Niemiec – na tej trasie nie ma wielu wysp, a jeśli już to bardzo blisko jest już do Niemiec czy Holandii i łatwo będzie się tam przedostać.
    Chętnie zabrałąbym coś do czytania, ale to nie jest dobry czas na relaks, muszę działać.
    Zabieram ze statku:
    - wytworna suknię by udawać niemiecką baronową, która jest zdruzgotana katastrofą (jeśli wcześniej znajdą mnie Niemcy)
    - szalupę ratunkową wraz z zestawem ratunkowym (linki, spławiki, żyłki, race, nóż, destylatory do wody, koc) i pamiętam by wcześniej sprawdzić czy nie ma na niej tygrysa ;)
    - słodką wodę (pragnienie jest bardziej dokuczliwe niż głód)

    Po przypłynięciu na wyspę badam teren,sprawdzam czy jest tam coś co moze mi się przydać i czy wyspa jest zamieszkana, (zbieram dzikie jadalne rośliny, jem i odpoczywam) sprawdzam czy jeszcze ktoś nie przeżył katastrofy.

  4. Monika pisze:

    Jako kobieta praktyczna i zaradna dokonałabym najpierw pewnej kalkulacji:

    1) Zapałek i książek nie, bo by się zamoczyły. Zastąpiłabym krzemieniami, które pozwoliłyby rozpalić ogień na wyspie.
    2) Scyzoryk, bo to trudno jest czymkolwiek zastąpić
    3) Tajny przedmiot: •-••/••-/•••/-/•/•-•/-•-/—/. Dzięki niemu będę wiedziała czy mam szansę oczarować tubylców czy lepiej poprawić fryzurę, przy ognisku też się przyda oraz przy puszczaniu sygnałów przepływającym obok statkom aby zwrócić na siebie uwagę.

  5. Edyta Ch. pisze:

    Wymień trzy rzeczy, które zabierzesz na wyspę z tonącego statku?

    Nie łatwa to kwestia, bo w chwili zagrożenia życia dziwne pomysły pewnie by mi przyszły do głowy. Najlepiej byłoby zabrać po prostu szalupę, bo choć na daleką podróż po rozległych wodach to się ona nie nadaje, ale można nią opłynąć wyspę, aby upewnić się czy jestem na niej sama i czy po drugiej stronie nie ma jakichś ciekawych grot, które by mi posłużyły jako hotel tymczasowy ;)
    Zabrałabym też ster, bo jestem sentymentalna i lubię gromadzić pamiątki z różnych wypraw, a to pewnie byłaby przygoda warta zapamiętania, a skoro nie mam aparatu fotograficznego, to chociaż pozostanie mi fragment statku ;)
    A trzecią rzeczą byłaby beczka rumu, żeby nie zabrakło mi dobrego humoru ;D

    Pozdrawiam serdecznie

  6. Klementynka pisze:

    Rzeczy, które zabrałabym na wyspę z tonącego statku:
    1. Mocno sfatygowaną pelerynę-niewidkę od Jamesa Bonda. O tak, stary, dobry James podarował mi ją kiedyś, gdy piliśmy razem Martini (wstrząśnięte, nie mieszane) po jednym z naszych wspólnych sukcesów. Powiedział, że już kiedyś uratowała mu ona życie, gdy Niemcy go ścigali. Uznał, że teraz bardziej mi się ona przyda niż jemu, bo i tak wkrótce dostanie nowszy model. Dżentelmen z tego Jamesa. Teraz na wyspie będę mogła jej użyć w celu ukrycia się przed wrogiem.
    2. Pieluchę George’a Alexandra Louisa, czyli podarunek od Williama i Kate. To pielucha-talizman przynoszący szczęście. Owy pampers miał zapewnić mi dostatek, tzn. spełniać wszystkie moje zachcianki. Chcę pić – pojawia się szklanka wody, pragnę poczytać – wybieram cokolwiek dusza zapragnie z olbrzymiej biblioteki Windsorów. Pielucha mogła spełnić każde materialne życzenie, więc niczego by mi nie brakło do przeżycia, nawet leków. Już z założenia była wodoodporna, dlatego nie musiałabym się o nią martwić podczas przymusowej kąpieli. Wystarczyłoby, żebym poprosiła mój talizman o statek i mapę, a już mogłabym się wydostać z wyspy.
    3. Moje ulubione skarpetki ze słoniem, które dostałam kiedyś od męża. Te skarpety to cała góra wspomnień – z wypadu w Himalaje, z ucieczki przed szczurami, gdy ukrywałam się w kanałach przed nieprzyjacielem. Te skarpetki robiła na drutach kiedyś prababka męża i oddał mi je jako pierścionek zaręczynowy i rodzinny skarb. Były cudne. Różowy, wesoły słoń przy rozłupanych orzechach kokosowych na zielonym tle. Prababka męża to musiała mieć fantazję! Moje szefostwo nie za bardzo akceptowało te skarpety. Uważali, że takiej poważnej personie i ich szpiegowi nie wypada ich nosić. Dlatego zabunkrowałam je sobie w kieszeni, aby dalej nie drażnić mych zwierzchników. Na stopy zakładałam, gdy nie widzieli. A teraz, na wyspę, zabrałabym je ze sobą, żeby mieć duchową łączność z mężem. Skarpety podtrzymywałby mnie na duchu. Pielucha by mi ich nie wyczarowała, bo były oryginalne, niezastąpione, wyjątkowe. Już sobie wyobrażam, jak mąż się wścieknie, jak dowie się, że statek się zatopił. Już tyle razy prosił mnie, żebym skończyła z tym szpiegowaniem. Ale ja nie mogę. Taki dreszczyk emocji, adrenalina, służba Królowej… Po prostu bajka!
    •–•/ —/ –••/ -••/ •-•/ •-/ •–/ ••/ •-/ –/
    dziecina1@o2.pl

  7. [...] Jeśli chcecie więcej dowiedzieć się o książce, zapraszam na stronę wydawnictwa Znak  oraz na stronę inicjatorki szpiegowania. [...]

  8. Anka pisze:

    Dla mnie książka super, pełna pasji, akcji i naprawdę dobrego dreszczyku.
    Polecam!

Skomentuj


− 7 = 1