Do czego sprowokuje cię lord?

Idzie wiosna, idzie nowe. Lepsze, świeższe, cieplejsze… Stop!

Żadne cieplejsze, bo oto razem z wiosną nadciąga nowy lord (#Somersby, Lord), kolejny w rodzinie po jabłkowym i jeżynowym, o smaku limonki i kwiatów bzu. Uwierzycie? Połączyć piwo z limonką i wiosennymi kwiatkami – cudowne. Nadciągnęła wiosenna paczucha z marzannowymi prezentami, więc co zrobiłam? Zebrałam swoją świtę, wyciągnęłam lorda na spacer i zrobiłam test włóczykija – czy szlachcic da radę w mieście królów?

Sommersby kampania book me a cookie limonka bez

Ale zanim o realizowaniu potrzeby drogi, krótko o kim, czym. Limonkowy, kwiatowy i lekko buzuje w głowie: #EnderflowerLime! Lekko, bo to buzowanie i bąbelki to damski głos mojej świty, w męskim przeważało głównie orzeźwienie. I o to chodziło. Wszyscy zgadzamy się, że  jest lekko, miło i przyjemnie, nie pachnie perfumerią (kwiaciarnią też nie).

Sommersby kampania book me a cookie limonka bez

Smak – mniej mocny niż jeżyna (check, check!), nie tak słodziuchny jak jabłko. Zalatuje mi… winogronami? (Nie, nie ma ich w składzie, więc to wrażenie daje pewnie połączenie kilku innych głównych aromatów). Jest jak delikatnie wzmocniona lemoniada, którą już sobie wyobrażam jak fantastycznie będzie mieć za towarzysza na wiosennych piknikach i – co najbardziej wyczekiwane! – w ciepłe wiosenno-letnie wieczory. Kwietniu, maju, czerwcu, przychodźcie!

book me a cookie (3)

Somersby dał czadu. Wywlekłam go po krakowskich zakamarkach i wzbudziłam tym wesołość/ciekawość/zdziwienie najrózniejszych osobistości przechajaących sie leniwie po nierównym bruku. Z tego miejsca chciałabym pozdrowić „panią od kwiatków i od pora” z placu Nowego (dziękujemy za rabat na tulipany!), panów policjantów z ryneczku od gołąbeczka, matkę Joannę od aniołów, gumy miętowej, biletu mpk i fajek z kiosku u wylotu Szewskiej, pana Kazia preclowego vel. obwarzankowego, ale nigdy bajglowego (niech sobie pani zapamięta! bajgle to w ameryce mają, gdzie to takie byle co u nas, u nas to porządny precel z kratką), pana z lokalu na K. na krakowskim K., który zaserwował nam pyszną kawę i gdzie grzałyśmy się z M. w porannym słońcu.

book me a cookie (1)

Tyle przygód, ludzi, rozmów w towarzystwie szklanej, nieporoznej butelki pod pachą. Takie małe cuda codziennie – kolejne, znowu, przy okazji. Jest miło. Fajnie Lordzie, dzięki. Mam nadzieję, że cię godnie wyszlajałam po Krakowie.

Somersby: na facebooku, na yt

Email This Page
Print Friendly

Skomentuj


4 − 4 =