Alice Munro – Przyjaciółka z młodości

Jeśli liczycie na negatywną recenzję, nie doczekacie się jej. Bo ja o Munro piszę bardzo nieobiektywnie, uwielbiająco i nadwyraz pozytywnie. Tak już mam. 

Munro w pełni zasługuje na słowa zachwytu, które padają pod jej adresem. Jej pisanie jest, bo ja wiem, zwyczajne? I z tej zwyczajności kanadyjska pisarska potrafiła uczynić dzieło sztuki, dojść w powieściopisarstwie do perfekcji, jednocześnie mówiąc o rzeczach najprostszych, najbardziej przyziemnych. Munro tworzy książki pełne z pozoru banalnych tematów i to jest najpiękniejszy rodzaj pisania, jaki znam.

IMG_20131004_162342 (Kopiowanie)

„Przyjaciółka z młodości” jest piękna, subtelna, emocjonalna. Taka, że gdy się ją czyta, ma się ochotę rzucić wszystko, żeby zrobić coś wielkiego i jednocześnie zaszyć pod kocem w wielkim fotelu. Mieszkanka spokoju i energii zaczajona w literach. Ta książka niesamowicie rozmarza. Dotyka rzeczy najważniejszych, ale też najbardziej tajemniczych. W opowiadaniach przewijają się tematy umierania, miłości, przyjaźni, pełno jest intryg i rozgryzania ludzkiej psychiki.

IMG_20131004_162606 (Kopiowanie)

Alice Munro jest wymianiania jako jedna z kandydatek do tegorocznej literackiej Nagrody Nobla. Bukmacherzy obstawiają, że jednak większe szanse mają Joyce Carol Oates i Peter Nadas, a  już absolutnym faworytem wszystkich notowań i obstawień pozostaje Haruki Murakami. Ale. Samo to pokazuje, jak wysoko ceniona jest proza Munro. Pisarka ma już zresztą na koncie nagrodę Bookera, a wraz z nią 17 innych wyróżnień. Każda jedna w pełni zasłużona. Bezbłędnie podsumował ją Ignacy Karpowicz: „Czytelnikom, dla których będzie to pierwszy kontakt z Kanadyjką, zazdroszczę rozkoszy odkrywania jeden z najświetmniejszych Ameryk współczesnej prozy”. Tego i ja się trzymam.

Munro_Przyjaciolka z mlodosci_m

Alice Munro – Przyjaciółka z młodości

przeł. Agnieszka Kuc

Wydawnictwo Literackie

Kraków 2013

s. 436

Email This Page
Print Friendly

Komentarze

  1. minbeat pisze:

    W ubiegłym tygodniu skończyłam inną książkę Munro (za kogo ty się uważasz?) – pierwszy raz zetknęłam się z tą autorką, ale zainteresowała mnie na tyle, że obiecałam sobie sięgnąć po inne jej książki. Coś mnie w jej powieści zauroczyło, coś innego w jej pisaniu, czego nie spotyka się na co dzień. Po przeczytaniu Twojej recenzji, dochodzę do wniosku, że to co napisałaś, jest najbardziej trafne – dokładnie to samo czuję.
    Zwłaszcza ten fragment: „Jej pisanie jest, bo ja wiem, zwyczajne? I z tej zwyczajności kanadyjska pisarska potrafiła uczynić dzieło sztuki, dojść w powieściopisarstwie do perfekcji, jednocześnie mówiąc o rzeczach najprostszych, najbardziej przyziemnych.”
    Pozdrawiam

    PS. Nie chcę dodawać za dużo komentarzy, więc jeszcze jedno zdanie na temat Krajewskiego (jednego z moich ulubionych autorów kryminałów) dopiszę tutaj. Nie czytałam jeszcze „W otchłani mroku”, ale znam prawie wszystkie wcześniejsze książki tego autora, więc liczę, że ta nie będzie gorsza. Wszystkie są ciężkie i mroczne, a niektóre nawet bardziej. Ostatnią jaką miałam okazję czytać były „Liczby Charona” i chociaż nie pamiętam już o czym była (tak mam, że łatwo zapominam), to pamiętam, że żadna inna nie wstrząsnęła mną tak bardzo.

  2. jurata pisze:

    Zachęciłaś mnie. Piszesz tak przekonywująco, a do tego znając mniej więcej Twój dobry gust, kupiłam dzisiaj tą książkę od razu :D
    Podzielę się wrażeniami, jak przeczytam :)

    Pozdrawiam,
    Jurata

  3. Sylwuch pisze:

    Od dawna planowałam poznanie twórczości Munro. Właśnie dziś zabieram się za „Przyjaciółkę z młodości” i mam nadzieję, że opowiadania przypadną mi do gustu. :)

Skomentuj


9 − = 5