Agnieszka Tyszka – Zosia z ulicy kociej. Na zimę

Zosia to rezolutna dziewczynka, która niczego (a przynajmniej tak twierdzi) się nie boi. W przeciwieństwie do jej siostry, Mani, która ze względu na młodszy wiek boi się różnych rzeczy, z czym dzielnie walczy, przekręcając litery w wyrazach i tworząc nowe słowa.

Tym razem (bo „Zosia z ulicy kociej” to już seria – Zosia zimowa jest czwartym tomem z kolei) dziewczynka dzielnie stawia czoła corocznemu armagedonowi, czyli tradycyjnym przygotowaniom do Świąt Bożego Narodzenia. W zmaganiach pomaga cała rodzina: rodzice, babcia Zula z Krakowa i babcia Zelmer (sic!) z Warszawy. Na horyzoncie pojawia się także niepoznany dobrze jak dotąd członek rodziny – dziadek Dyzio, po którym jeszcze nie wiadomo, czego się można spodziewać.

Tyszka Zosia na zimę (2) (Kopiowanie)

Siostry czas nerwowej krzątaniny zamieniają w kilkutygodniowy okres przygód nie z tej ziemi: przytargują do domu najbrzydszą choinkę, jaką udało im się znaleźć w sklepie ogrodniczym, zachodzą w głowę, co zrobić, żeby ocalić karpiowi życie i sypią całe mnóstwo cynamonu do świątecznych pierniczków.

Tyszka Zosia na zimę (3) (Kopiowanie)

Wątek pierniczków jest mi szczególnie bliski, bo co roku czekam na ten czas, kiedy mogę wypachnieć cały dom cynamonem, mielonymi goździkami, gałką muszkatołową i imbirem. Uwielbiam Boże Narodzenie i tygdonie, które go poprzedzają – przygotowania, kolędy, choinki, śniegi po kolana, robienie ozdób z masy solnej i nawet sprzątanie, o ile jest tym przedwigilijnym. Kocham kupować albo robić samodzielnie i pakować prezenty, rozświetlać wszystko małymi światełkami i parzyć sobie palce gorącymi orzechami w miodzie.

Myślę, że byśmy się z Zośką świetnie dogadały, bo ona dokładnie tak samo zamienia zwykłe przedświąteczne obowiązki z coś magicznego i dalekiego od zwyczajności.

172120-352x500Agnieszka Tyszka – Zosia z ulicy kociej. Na zimę

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

Warszawa 2013

s. 210

 

 

 

 

 

 

Email This Page
Print Friendly

Skomentuj


− 1 = 2