6 tygodni

Tak mnie korci, żeby napisać, że prawdziwe. Prawdziwość pierników wzrasta wprost proporcjonalnie do ilości tygodni, którą przeleżą w misce, zanim się je upiecze. Jakby przyjąć inne kryterium, prawdziwe są te, które pachną cynamonem albo, do wyboru: są kruche, wiszą na choince, są polukrowane, są w kształcie gwiazdek. Co komu pasuje. Na moje własne potrzeby, niech prawdziwe tym razem będą leżakujące.

No i buch, zaczęło się. Białe sypie z nieba (na zmianę z podwiewaniem, kiedy to śnieg nie pada, ale, osobliwe to zjawisko, fruwa we wszystkich kierunkach, tylko nie tak jak trzeba, po bożemu). Ulice w Krakowie przypominają generalnie wiejskie drogi. Choć nie wiem, czy to dobre porównanie, podejrzewam, że przejazd po wiejskich drogach musi być przeżyciem graniczącym z ekstazą w porównaniu z wyjechaniem w którymkolwiek kierunku od rynku. Popadało i poparaliżowało nam ulice. Ruszyć się ani w te, ani we wte nie da. Autobusy: stoją. Albo nie wyjechały. W ogóle nie wiadomo gdzie są, zniknęło im się. Tramwaje: jeden zakopany w śniegu na torach. Włączył awaryjne. Automatycznie każdy za nim też musiał włączyć awaryjne, bo jak objechać? Z drugiej strony rynku: korek tramwajowy. Z trzeciej: wysiadło zasilanie na linii. Żeby było śmieszniej (?!): w dwóch miejscach wykoleiły się wagony. 
A następnego dnia można było sobie jeździć do woli w ramach darmowych przejazdów. Ciekawe, co przeważyło: II tura wyborów krakowskiego pana prezydenta czy zachęcenie ludzi do ostentacyjnego porzucania własnych samochodów na rzecz w imię grupowych przejazdów mpk.
Siadłam z moją babcią i wymodziłyśmy. Przepis w październiku, ciasto w listopadzie, pierniki w grudniu.
Zawsze, ZAWSZE chciałam zrobić takie pierniki. Tak jak zawsze chciałam zrobić prawdziwe powidła śliwkowe, mocno wysmażone i bez cukru, pączki na tłusty czwartek i babcinego makowca na wielkanoc (dwa z trzech odhaczone). Od zawsze fascynowało mnie, jak to ciasto dojrzewa, jak z płynnego robi się zwarta kulka, jakim cudem można napakować do niego tyle miodu, a ciasto po uleżeniu się wcale się nie klei. I w ogóle, sam fakt, że trzeba zaplanować, zrobić, potem czekać, wyjąć w grudniu, rozwałkować, nawdychać się przy okazji magicznych świątecznych zapachów. Wycinać wreszcie blaszaną gwiazdką, robić dziurki plastikową słomką, siedzieć przy gorącej szybie piekarnika i odliczać minuty do wyjęcia. Wszystkie te czynności robią świąteczno-domową otoczkę wokół robienia pierników.
A! Zapomniałabym! I z bakaliami – suszonymi śliwkami, rodzynkami, orzechami. Pierwszy raz robiłam i jadłam takie pierniki. Chcę robić już tylko takie!
Przepis na szklanki. I cała litania składników, tak jest w piernikach najfajniej i tak właśnie ma być. Bo pierniki wymagają dużej ilości składników i tu nie ma przebacz.
Prawdziwe, 6-tygodniowe pierniki

Składniki:
  • 0,5 kg dobrego, prawdziwego miodu
  • 1 szklanka cukru
  • 1 kostka masła
  • 2 szklanki posiekanych orzechów (włoskich, laskowych, migdałów albo wszystkie naraz)
  • 3/4 szklanki rodzynek – jeśli duże, pokroić na mniejsze kawałki
  • 1/2 szklanki żurawiny
  • 1/2 szklanki suszonych śliwek – najlepiej polskich, tych, które pachną jakby były wędzone
  • 3 łyżki kakao
  • 2 łyżki cynamonu
  • 2 łyżeczki imbiru
  • 1 płaska łyżeczka pieprzu białego lub pół łyżeczki czarnego
  • 1 łyżka mielonych goździków
  • 1 łyżka kardamonu
  • 1 łyżka gałki muszkatołowej
  • 1,2 kg mąki (żytniej lub pszennej)
  • 1/2 szklanki mleka
  • 2 pełne łyżeczki sody oczyszczonej
  • 3 jajka
  • szczypta soli

Przygotowanie:
Do rondelka wsyp cukier, dołóż miód i masło. Roztop na małym ogniu, powoli, mieszając. Kiedy wszystko się połączy, dosyp wszystkie przyprawy, kakao i bakalie, a następnie wyłącz ogień, a rondelek odstaw gdzieś w chłodniejsze miejsce. W tym czasie zajmij się sypkimi rzeczami. Weź bardzo dużą miskę i wsyp do niej połowę mąki, sól, sodę, rozbij jajka i dolej mleko. Teraz dolej miód z rondelka. Dokładnie wymieszaj – tak, aby wszystkie składniki się w miarę połączyły, Dosyp pozostałą połowę mąki i teraz już wymieszaj bardzo dokładnie. Miskę przykryj ściereczką i odłóż na 6 tygodni (jak już nie możesz wytrzymać, może być mniej – ale minimum 4 tygodnie). W tym czasie wszystkie zapachy i aromaty przypraw mieszają się ze sobą, przez co pierniki później tak ładnie pachną. To też czas potrzebny do tego, żeby ciasto zrobiło się zwarte, gotowe do wałkowania. Miskę możesz trzymać w lodówce – jak najdalej od zamrażalnika (chociaż wtedy zapachy z lodówki mogą się wmieszać w pierniki) albo w chłodnym miejscu w domu, jak piwnica czy garaż (jeśli szczęśliwie takowy posiadasz). 
Po 6 tygodniach wyciąg ciasto z miski, rozwałkuj, w razie potrzeby podsyp lekko mąką. Z ciasta wykrawaj foremkami różne kształty. Przed pieczeniem możesz posmarować je roztrzepanym jajkiem, a możesz zostawić bez niczego. Piecz w 180 stopniach C przez ok. 8 minut – aż pierniczki się zrumienią, ale nie spalą.

Piotr Milewski, Z Nowego Jorku Piotr Milewski, Biblia dziennikarstwa pod red. Andrzeja Skworza i Andrzeja Niziołka.
Czytam sobie wielką książkę. Wielką rozmiarami i treścią. Targam w torbie, nie wiem ile to może ważyć, ale pod dwa kilogramy podchodzi. Książka mądra, pisana przez ludzi, którzy wiedzą, co chcą przekazać. Biblia dziennikarstwa składa się z tekstów napisanych przez kilkudziesięciu najwybitniejszych dziennikarzy polskich, którzy doskonale się w tym pomyśle odnaleźli. Jest więc Makłowicz, jest i Pawlikowska, Kunica, Domosławski, Tochman i Szczygiel, Wajrak, Mongomery, Kolenda-Zaleska, Wojewódxki, Pochanke, Pilch, Raczkowski, Sawka, Boniecki, … I mnóstwo tych, którzy są fachowcami w swoim dziennikarskim grajdołku. I fajnie. Bo pomysł się sprawdził, podoba się, jest fajny, nowy, ciekawy. I bardzo mi z tej książki epatuje taka dziennikarska solidarność, samopomoc, jakaś taka wspólnota. W deseń: jesteś dziennikarzem, biegasz jak potłuczony cały dzień, jesteś na nogach od 5 do 23, urąbiesz się w poszukiwaniu newsa, a ludzie i tak to zleją. Sto tysięcy zebranych materiałów, z których jeden zapamiętają ludzie. I fajnie, bo ten jeden da ci większa satysfakcję niż cokolwiek innego. O to chodzi. Witamy w gronie dziennikarzy. Nie masz najmniejszej szansy na nudę.
Email This Page
Print Friendly

Komentarze

  1. Kuchareczka pisze:

    Kurcze, to ja nawet rogali marcinskich nie robilam – nigdy w zyciu ich nawet nie jadlam ;)

Skomentuj


9 − 3 =