14 najgłupszych tekstów, jakie słyszą wegetarianie

Nadal co jakiś czas umawiam się ze znajomymi wegetarianami na wspólne kolacje, ze smakiem wcinam warzywne placki i tarty, uwielbiam pasty z cieciorki, marchewki, pieczonej papryki i pomidorów. Ale jestem mięsożerna.

O tym dlaczego po ośmiu latach bycia wegetarianką wróciłam do mięsa, pisałam już tutaj. I choć już nikt nie zadaje mi tego nieszczęsnego pytania „Ale dlaczego nie jesz mięsa?!” patrząc na mnie wzrokiem będącym mieszaniną szoku i politowania, to nadal doskonale pamiętam, ile wysiłku kosztowało mnie zachowanie spokoju i wycedzenie przez zęby „bo nie jem”. Pozwólcie zatem, że wytłumaczę, przy jakich kwestiach i dlaczego lepiej ugryźć się w język, jeśli siedzicie przy stoliku z wegetarianinem.

3

14 najgłupszych tekstów, jakie słyszą wegetarianie:

  1. „Ale dlaczego nie jesz mięsa?!” Odpowiedź tak samo durna, jak durne jest pytanie. Bo nie i koniec. Bo nie chce, bo nie lubi, bo jest zagorzałym obrońcą zwierząt, bo jej/jego religia tak mu nakazuje. Bo ma problemy zdrowotne lub coś w ten sposób manifestuje. Albo nie manifestuje w ogóle. Może przeciw czemuś się buntuje, może wierzy w reinkarnację albo wzięła/wziął sobie do serca hasło „Nie jem swoich przyjaciół”. Po kiego grzyba ci to wiedzieć. Nie je to nie je. Jeśli naprawdę chcesz wiedzieć, zapytaj delikatnie i nie nastawiaj się na ciskanie promięsnymi argumentami.
  2. „Ludzie od zawsze jedli mięso, to naturalne”. Od zawsze to ludzie mieli wybór. I od zawsze były osoby, które wybierały dietę bezmięsną. Dlaczego – patrz punkt 1.
  3. „Nie rozumiem, czemu…” Nie musisz rozumieć. Druga strona też nie rozumie, czemu jesz mięso. Uwierz mi, z pozycji wegetarianina twój sposób odżywiania jest sto razy bardziej pokręcony i niezrozumiały niż jego.
  4. „To co ty właściwie jesz?” Chleb. Masło. Mleko. Sery. Kasze, makarony, jajka, ziemniaki, miód, ryż, czekoladę, warzywa i owoce. Znam, próbowałam i jadłam takie, o których ty nawet prawdopodobnie nie słyszałeś i nie wiesz, co cię omija. Jadłam tarty, quiche, omlety, naleśniki, pasty, potrawki, wielowartwowe zapiekanki, placki. Jadłam wszystko, oprócz mięsa i ryb.
  5. „Nie wiesz, co tracisz”. Wegetarianin wie. I wcale go ta strata nie rusza. Zrozum, że osobę, która nie lubi kabanosa ani wiejskiej kiełbasy, nie powala na kolana argument, że nie wie co traci. To tak, jakby ślepemu próbować opisać tęczę. Powodzenia.
  6. „Serio?! Nie jesz mięsa? Ale naprawdę?” Nie, na niby. Wegetarianie nie jedzą mięsa, żeby wkurzyć innych, a potem zaszywają się w swoich czterech kątach i obżerają hot wingsami z KFC i żeberkami pieczonymi w miodzie. Ale serio, naprawdę nie wiedziałeś?
  7. „Wydziwiasz”. Ty też. A co! Absurd za absurd.
  8. „Nie będę gotować dwóch obiadów!”. Ten tekst często puszczają w obieg zdesperowani rodzice nastolatków, które pewnego dnia ogłaszają, że od tej pory nie tkną mięsa. Ewentualnie partnerzy wegetarian, którym wizja kotletów sojowych i bezmięsnych niedzielnych obiadów spędza sen z powiek. Rada? To nie gotuj. Niech wegetarianin sam sobie gotuje. Idę o zakład, że po pewnym czasie zaczniesz mu podbierać z talerza. Innym wariantem „nie-będę-gotować-dwóch-obiadów” jest szantaż emocjonalny pod tytułem „Skoro jesteś wegetarianką to może wszyscy nie będziemy jeść mięsa?”. Klawy pomysł. Możemy nie jeść wszyscy, jeśli tylko wam to odpowiada.
  9. „Jesz trawę”. Tak, mam też wystające siekacze, długie uszy i puszysty ogonek. Mów mi Bugs, Doktorku!
  10. „Ale tam jest mało mięsa, więc możesz”. Pierogi bezmięsne to pierogi BEZ skwarków, a zupa ugotowana na mięsie wbrew pozorom nie jest wegetariańska. Może na pierwszy rzut oka nie dostrzegasz absurdalności całej sytuacji, ale mięso, co zaskakujące, nie jest mięsem.
  11. „Nie jesz mięsa? Ja bym nie mógł…”. Jak byś nie mógł, to nie próbuj. Nikt ci nie każe nie jeść mięsa. To mój wybór i jeśli masz gdybać, idź sie wypchaj.
  12. „Będziesz miała anemię”. Ewentualnie: nie dostarczasz wszystkich niezbędnych produktów organizmowi, będziesz chora, masz niedobory żelaza. I najczęstszy zdrowotny hardcore: jak nie będziesz jeść mięsa, to umrzesz. A czy wegetarianie wyglądają jak niedożywione anorektyczki? Nie. Słyszałam nawet, że są zdrowsi, lepiej się czują, żyją dłużej, są statystycznie szczuplejsi i lepiej sie czują. Ale to tylko wiem tylko z opowiadań, nie żebym sama przez 8 lat nie jadła mięsa. Bo gdyby faktycznie tak było, powiedziałabym wam, że od dziecka miałam anemię, łykałam tabletki z żelazem, regularnie jadłam wątróbkę i wynikało z tego jedno wielkie nic. Anemia minęła, kiedy przestałam jeść mięso. To nierozsądne, ale zadziałało. Oczywiście z odpowiednio dobraną bezmięsną dietą uzgodnioną wcześniej z lekarzem.
  13. „Ryby to nie mięso”. Masz wątpliwości? Znam prosty wyznacznik „mięsności”. Wszystko, co ma oczy, jest mięsem. Sorry, takie życie.
  14. „Roślinki też przecież czują”. Ten argument jest tak głupi, że nawet nie chce mi się go obalać.

Email This Page
Print Friendly

Komentarze

  1. pisze:

    Ah, w liceum miałam zryw, że nie chciałam jeść mięsa, bo…nie. I tyle, nie smakowało mi, nie miałam ochoty. A potem zaczęły się kłopoty. Eh mimo, że jadłam inne, wartościowe rzeczy dorobiłam się masakrycznej anemii, która niestety ciągnie się za mną i ciągnie:( Ale przyznam się szczerze, okres niejedzenia mięsa mam za sobą, i chyba nerwowo najbardziej wtedy ucierpieli moi rodzice. A dziś – uwielbiam mięso :D Czasem tak bywa, prawda?

  2. Magda pisze:

    Kiedy jedliśmy mięso, mama mojego chłopaka mówiła, że od tego umrzemy, a jak przestaliśmy, to się okazało, że od tego też…

  3. Ana pisze:

    Skoro już jesz mięso i miałaś bliską przygodę z wegetarianizmem, to teraz czekam na 14 najgłupszych argumentów, jakie wegetarianie kierują do mięsożerców. Znasz je pewnie lepiej niż inni :) A dlaczego na te argumenty czekam? Bo, niestety, zetknęłam się z takim przypadkiem, który nie tyle w odpowiedzi, co kompletnie niepytany siał taką propagandę antymięsną, że ręce opadały. Przypadek ten nie pokazywał dlaczego sam nie je, ale dlaczego niespełna rozumu są jedzący mięso. I uważał się przy tym za tolerancyjnego… Powiedz, że takie to są tylko wyjątki wśród wegetarian!

    • Asia pisze:

      Ana, a pamiętasz jaki to był argument? Zaczynam research :)

      • Ana pisze:

        Niestety, nie pamiętam, bo było tego trochę. Choć utkwił mi w pamięci argument popularyzowany przez owy przypadek o bakteriach E.coli. Mianowicie taki, że zatrucia nią sporadycznie zdarzają się u wegetarian, często u mięsożerców. Dlaczego? Bo, cytuję, rośliny nie srają. Wziął to od jakiegoś amerykańskiego głosiciela wyższości diety wege nad mięsną. Obaj chyba jednak zapomnieli, czym się nawozi te najzdrowsze, ekologiczne uprawy, a co jedzą mięso-, a właściwie wszystkożercy ;)

  4. Agata pisze:

    Ja nie jem mięsa w piątku i też czasem denerwują mnie pytanie „Ale dlaczego nie jesz?”, chociaż nie ma ich zbyt często. Mimo to, mam wrażenie, że Twój post jest napisany w agresywnym tonie. Jeśli spotykam wegetarianina i pytam go dlaczego nie je mięsa, to nie nastawiam się na nawracanie. Chcę poznać powody dla których można nie jeść mięsa, a tym samym poznać tę osobę, bo powód może wiele powiedzieć o człowieku, prawda? :)
    Mimo wszystko z większością pytań zgadzam się, że są durne ;)

    • Asia pisze:

      Nie pisałam go z agresją, więc chyba samo tak wyszło. No trudno :) Przy pisaniu chciałam dobitnie odpowiedzieć na te durne pytania. Ale ja tak piszę zazwyczaj, w większości spraw :)

  5. Fiołek pisze:

    6 i 9 świetne :) Nie jestem wegetarianką, ale jem bardzo mało mięsa, i też spotykam się z takimi pytaniami :) Pozdrawiam serdecznie :)

Skomentuj


8 − = 2